Reakcja Moskwy
Na Kremlu zadziałał dobrze znany mechanizm: gniew, patos i jeszcze trochę gniewu. Według rosyjskich źródeł władze rozważają wznowienie prób na Nowej Ziemi – tam, gdzie niegdyś grzmiały radzieckie eksplozje jądrowe. Być może w Moskwie liczą, że fala uderzeniowa z przeszłości podniesie notowania w teraźniejszości.
Tymczasem nawet wśród Rosjan coraz częściej słychać inne głosy. „Putin doprowadził kraj do tego, że nikt już nas nie traktuje poważnie. Całe to jego ‘powstawanie z kolan’ skończyło się izolacją” – piszą użytkownicy w mediach społecznościowych. I rzeczywiście, gdy świat idzie naprzód, Rosja z dumą przygotowuje się do 1961 roku.
Zamiast realnych osiągnięć Kreml może dziś zaprezentować jedynie wojenne animacje i „testy przyszłości”, istniejące tylko na ekranach państwowych kanałów.
Ocena i konsekwencje
Podczas gdy Stany Zjednoczone uruchamiają starą rakietę, by sprawdzić jej systemy, Rosja uruchamia stare lęki, by sprawdzić lojalność społeczeństwa. Różnica między technologiczną pewnością siebie a polityczną desperacją jest aż nadto widoczna.
Waszyngton nie zamierza występować z Traktatu o całkowitym zakazie prób jądrowych i podkreśla przejrzystość swoich działań. Moskwa natomiast już w zeszłym roku de facto zawiesiła swoje zobowiązania, zostawiając sobie furtkę powrotu do nuklearnej przeszłości.
W ten sposób test Minuteman III stał się nie tyle sprawdzianem rakiety, ile testem zdrowego rozsądku elit politycznych. Bo jeśli Amerykanie po prostu wcisnęli przycisk startu, to Kreml – jak się wydaje – znów wcisnął przycisk paniki, dumnie nazywając to „strategiczną odpowiedzią”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)