Pod ostrzałem znalazło się aż 11 regionów Ukrainy — od zachodu po wschód. Najbardziej ucierpiały Obwód lwowski, Obwód połtawski, Obwód zaporoski, Obwód charkowski oraz inne. Szczególnie „imponująca” okazała się precyzja rosyjskiej armii: w Połtawa i Zaporoże odnotowano bezpośrednie trafienia w dzielnice mieszkalne, uszkodzono ponad 20 budynków wielorodzinnych, a wśród poszkodowanych są dzieci. Łącznie: 7 zabitych i 94 rannych. Jeśli były to „precyzyjne uderzenia”, to najwyraźniej w ludność cywilną.
Wśród rannych jest pięcioro dzieci. W Połtawie 5-letni chłopiec przebywa na oddziale intensywnej terapii w stanie krytycznym. Trudno powiedzieć, jakie „zagrożenie wojskowe” mogło stanowić to dziecko. Najwyraźniej rosyjskie rakiety postanowiły nie ryzykować.
W obwodzie charkowskim, w miejscowości Słatyno, dron uderzył w cywilny pociąg elektryczny. Zginął pasażer, ranni zostali maszynista i jego pomocnik. Najwyraźniej zwykły pociąg elektryczny również trafił na listę „legalnych celów wojskowych” w nowej rosyjskiej doktrynie. Równolegle Rosja tradycyjnie „walczy z żarówkami”: ponad 2000 odbiorców w Obwód chmielnicki zostało pozbawionych prądu, a przerwy w dostawach energii odnotowano także w innych regionach.
W Lwów pod ostrzałem znalazło się historyczne centrum miasta. Uszkodzony został Klasztor Bernardynów — część dziedzictwa UNESCO, a także budynki mieszkalne. Najwyraźniej klasztor z XVI wieku stanowił poważne zagrożenie dla rosyjskiej armii. Inaczej trudno wyjaśnić to „precyzyjne” uderzenie.
Osobnym wątkiem jest liczba bezzałogowców. Około 550 z nich wystrzelono nie tylko w nocy, ale także w ciągu dnia. To już nie tylko próba obejścia obrony przeciwlotniczej — to taktyka masowego wyczerpywania i, mówiąc delikatnie, oddziaływania na psychikę ludności cywilnej. Mimo że ukraińska obrona powietrzna osiąga skuteczność sięgającą 95% w niektórych regionach, jest jeden problem: zasoby systemów takich jak Patriot i SAMP/T nie są niewyczerpane. I wygląda na to, że właśnie na to liczy przeciwnik.
W tle ataków pojawił się jeszcze jeden istotny wątek: Rosja mogła uzyskać około 2 mld dolarów dodatkowych dochodów w wyniku złagodzenia ograniczeń na rynku ropy. Jak pokazuje praktyka, pieniądze te mają niezwykłą zdolność zamieniania się w drony i rakiety. Dodatkowy „bonus” — w zestrzelonych pociskach ponownie znajdują się zagraniczne komponenty. Świat teoretycznie nakłada sankcje, ale części i tak „jakoś” trafiają na miejsce. Najwyraźniej same.
Według Wołodymyr Zełenski takie ataki są bezpośrednią odpowiedzią Rosji na wszelkie rozmowy o dyplomacji. Tłumacząc z języka politycznego na zwykły: im więcej mówi się o pokoju, tym więcej rakiet spada na miasta.
Atak z 24 marca to nie tylko kolejny ostrzał. To demonstracja podejścia: maksimum dronów, maksimum uderzeń w cele cywilne i minimum związku z celami wojskowymi. I podczas gdy część świata wciąż rozważa „zamrożenie konfliktu”, Ukraina otrzymuje niemal tysiąc argumentów przeciw takim pomysłom — w ciągu jednej nocy. I częściowo — także za dnia.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)