A ja tam się cieszę, że wyliniały sułtan pokazał Polakom, gdzie ma wprowadzone przez swoich eunuchów przepisy. Ani się nie oburzam, ani nie będę zwracać tego widoku bezmaskiej, nie trzymającej epidemicznego dystansu czeredy. Toć za nim kryje się też pewna nadzieja.
A i suweren jest rozgrzeszony z konspiracyjnego chodzenia na spacery, i wiosenne słoneczko się nie marnuje. Mandatów lud chętniej będzie nie przyjmować, bo patrolujący mniej chętnie będą je wobec takiego postawienia sprawy przez sułtana wystawiać.
W temacie zaś narodowym, ponadnarodowym i wspólnotowym, jak gada nalana Gęba, czyli funeralnym, pokazuje Władca suwerenowi terapeutycznie, że trumna trumnie nierówna.
A to otwiera Nowy Wieki Rozdział w patrzeniu na "wielką tragedię". Czeka nas zredefiniowanie, przedefiniowanie i wyspowiadanie się ze "wspólnego bólu".

A może i rewolucja, z okazji wszechogarniającego nas ucisku obrazem, słowem, uczynkiem i kłamstwem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)