79 obserwujących
886 notek
677k odsłon
  335   2

Jezusowcy walczący z Jezusem, Tokarczuk i LGBT

image


Pierwsze, co wzbudził we mnie uzbrojony Jezus, było skojarzenie z nieskrywanym przecież dążeniem światopoglądowej prawicy do posiadania broni, oraz jej namiętność do zaostrzania wszelakich kar. W tym również za obrazę tzw. uczuć religijnych, które to obraża już nawet orientacja seksualna. Patrząc na uzbrojonego Jezusa, jako żywo widzę więc jego najgorliwszych wyznawców. 

Wyznawców tradycyjnym wizerunkiem owego Jezusa jednak cokolwiek krępowanych. Wszak ten ich Jezus w swoim deklaratywnym internacjonalistycznym pacyfizmie, to przecież obrzydliwy tolerasta i patentowany lewak. No nie da się sukcesu ekspansji chrystianizmu na świecie nie kojarzyć z bronią, przemocą, krwią setek milionów ludzkich istnień. Czy Jezusa poglądy im przypadkiem nie przeszkadzają?

No i na czym polega ten wielki paradoks, że ową Dobrą Nowinę zawsze musi wspierać jakaś broń, jakiś stos, i obowiązkowy brak tolerancji dla bliźnich? W tym ten szczególny brak tolerancji dla nieskrępowanego religijnie myślenia.

Czyżby tylko na tym, że dostał się ów Jezus w łapy słabo radzących sobie z własną agresją? A owa agresja z kolei stąd, że ukrzyżowany Jezus to de facto podprogowa wskazówka co robić z obcymi?

Chyba nie wyszła ta opowiastka starożytnym twórcom. Lecz się nie oburzam. Po prostu nie przemawia do mnie. I mam prawo o tym mówić tak samo, jak twórcy Netfliksa mają prawo do swojego widzenia Jezusa, a Tokarczuk do mówienia, że nie przemawia do niej Dobra Zmiana.

 


Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale