80 obserwujących
922 notki
687k odsłon
  280   0

Ballada o o bezprecedensowej cenzurze filmu i książki

Siłą antysemityzmu, jednego z donioślejszych wynalazków pierwszych katolików, jest swoisty moralny uniwersalizm. Zło jest tu zarówno precyzyjnie zdefiniowane, jak i automatycznie wskazane. Jeśli więc np. jakiś Żyd kiedykolwiek zarobił na pradziadzie Sumlińskiego choćby złotówkę, doszło nie tylko do triumfu zła, ale i do oczywistej niesprawiedliwości. 

Jest w tym niestety pewna pułapka, bo ilekroć jakikolwiek Sumliński postanowi oprócz walki ze złem walczyć także z niesprawiedliwością, niechybnie się okazuje, że dostępne na rynku finansowym środki wyrównujące dziejowe niesprawiedliwości są jednak ograniczone. Raz, że nie starcza dla wszystkich, a dwa, że wilcze prawa rynku potrafią sprawić, że największe buble są z rynku "walki ze złem" zwyczajnie wypychane. 

Paradoksem jest tu, że taki walczący ze złem niesprawiedliwości doświadcza tym razem od innych walczących ze złem i niesprawiedliwością. Zło rozlewa się ponad pogromowo zdefiniowane ramy. Dochodzi tym samym do dewaluacji pojęć i wartościujących je symboli. Nie zarabia się nawet rubla, a antysemitą się i tak zostaje.

Dekompozycja taka sprawia, że dowiadujemy się, iż światem rządzą jednak nie tylko Żydzi, ale i idący z nimi ręka w rękę Karnowscy. Oni również wg Sumlińskiego egzemplifikują zarówno zachłanność na pieniądz, jak i upodobanie do krwi niewinnych chrześcijan. W warstwie alegorycznej są więc zarówno zabójcami Chrystusa, jak i przez wieki spędzanych do polskich stodół rodaków Chrystusa. 

Stąd też wiemy, że dzieło Wojciecha Sumlińskiego "o Żydach" jest już chwilę po swej premierze nieaktualne.

Bezprecedensowa to autocenzura.

 




Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale