80 obserwujących
978 notek
707k odsłon
  123   0

Kaczyński agresywną naczelnik wykończy kim innym

Czy ten, który swojego czasu pozwolił sobie na praktyki dzierżymordy wobec dziennikarki, bo od małpy w czerwonym pytań sobie nie życzył, podał się wtedy do dymisji?   

Otóż to. Te standardy nie przyszły do PiS z ulicy. Obowiązują wszak z fundamentalną zasadą, że jako dzierżymorda masz się po prostu nie dać złapać za rękę. Chcesz kogoś wykończyć, wykończ go, ale za chińskiego boga nikomu o tym nie mów. Daj kwiatki, a wykończ mu np. firmę w której pracuje. Zmień prawo lub mu ją na przykład tylko spal, jeśli masz akurat pewność, że nie odbuduje. Spal jako strażak, ale nigdy jako podpalacz. Zwolnij go za pół roku i koniecznie pod innym pretekstem.

To oczywiście zrozumiałe, że Kaczyńskim w ich prywatnej partii zawsze wolno było więcej. Nie można też mieć specjalnych złudzeń, że jakaś specjalna krzywda spotkała tzw. "ministra Cieślaka". Ot, gamoń po prostu utracił bonusy, które kiedyś uzyskał za zdradzenie własnej partii. A utracił je dokładnie za to, że nie potrafił wykończyć agresywnej naczelnik po cichu i bez śladów. Na takie zachowania nie ma miejsca w PiS. I to Kaczyński wyraźnie akcentuje.

No i nie zapomniał oczywiście przypomnieć o agresji jaka spotkała tzw. "ministra Cieślaka". Czyli w zasadzie zareagować tak jak Cieślak, ale rozwiązać to zupełnie inaczej.

Przypomina się tu inna sytuacja. Ta z Lichockiej słynnym fuckiem. I widoczna wtedy nieskrywana wściekłość Kaczyńskiego, który gdy tylko z przekazów opozycji dowiedział co zrobiła posłanka PiS, to w swoich ławach urządził regularną awanturę, bo nie wiedział, że zrobiła to łajzowacie przemyślnie.

Stąd też pytanie na co to była wściekłość, bo gdy tylko dostał sygnał, że Lichocka się nie przyznaje i pali regularnego głupa, błyskawicznie się uspokoił. Ta przemiana była  w człowieku wręcz niewiarygodna. Ale tylko w swej dosadności. W swej przewidywalności była jednak rozczarowująca. 

Dlatego nie mam złudzeń co do chwilowo wstrzymanego wykańczania pani naczelnik z Pacanowa. Nie teraz, to za rok za dwa. Nie tak, to inaczej. Nie tzw. ministrem, to tzw. prokuratorem albo tzw. prawem. Tak zwana sprawiedliwość musi być. I nie tylko na poczcie w Pacanowie.

 




Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale