81 obserwujących
992 notki
713k odsłon
  330   0

Handel Panem Bogiem

Medjugorie to miejsce, w którym wielu ludzi spotyka Pana Boga...

Proste zdanie, prosty przekaz. Ale czy na pewno? Czy zastanawialiście się nad przesłaniem tego zdania? A zastanawialiście dlaczego Pana Boga wielu spotyka dopiero "gdzieś tam"? Dopiero wtedy, gdy człowiek pokona tysiące kilometrów niebezpiecznej podróży i zetknie się z jakimś szemranym kultem, którego nawet Watykan się wstydzi? Dlaczego dopiero wtedy, gdy zapłaci pewną kwotę pewnym ludziom?

Zostawmy na chwilkę samo to, że gdy faktycznie wmówi się nieuleczalnie choremu, iż po zobaczeniu jakiejś rzeźby wyzdrowieje, to ów w jakimś stopniu naprawdę może wierzyć w te bujdy. Czyli na boku zostawmy samo oszustwo. Nie bądźmy chwilowo małostkowi, że za kasę podejrzanym typom. W dobrej woli przyjmijmy, że oszukiwany naprawdę wierzy, no a wiara ponoć czyni cuda... W co wierzy? W Boga? Bynajmniej. On tylko wierzy w to, co mu jakiś ksiądz Wąsowicz czy inny stręczyciel wycieczkowy wmówił. Że jego Bóg jest akurat tam, gdzie ktoś mu sprytnie wskazuje. 

Dlaczego jeden z drugim taki dobrze poinformowany Wąsowicz nie powie tym nieuleczalnie chorym ludziom, że Bóg tak samo jak jest w Medjugorie, jest w jakimś powiedzmy Gietrzwałdzie? W jakiejś Sokółce? Czy choćby w Pcimiu? Nie ma go tam? Gorzej w Polsce leczy? A może ma ścisłą rejonizację i specjalizację? W Polsce leczy tylko lekkie niedogodności zdrowotne jak grzybicę czy suchoty, a w Fatimie od raka po odrost kończyn?  

Handel Panem Bogiem jest nadzwyczaj dochodowy. To handel nadzieją. Handel wiarą. Zapłacisz, wierzysz...

Większe cwaniaki w Watykanie wiedzą, że Pan Bóg nieuleczanych chorób nie leczy, ale żyją wyłącznie z mniejszych cwaniaków jak Wąsowicze, więc sposobów zarabiania mniejszych oficjalnie nie potępią. No bo i nie mogą. Nie może przecież być tak, że gdzieś w Medjugorie akurat Pana Boga nie ma, a w Watykanie jest.

Mniejsze Wąsowicze też wiedzą, że Pan Bóg niewiele może, ale handlować np. pietruszką, czy choćby tzw. teologią jak Terlikowski nie chcą albo nie potrafią, więc handlują Medjugorie, Sokółką czy Gietrzwałdem. 

Lecz wszyscy ci handlarze dokładnie tak samo handlują wiarą. Dokładnie tak samo handlują swoim Bogiem. A teraz zapytajcie doktora teologii Terlikowskiego, co sądzi o uleczeniach nieuleczalnych chorób w Medjugorie. Niech powie, dlaczego ten jego Pan Bóg nie urzęduje choć jeden dzień w tygodniu w Sokółce. Co odpowie? Że temat jest trudny i że Watykan wciąż bada. No i że nie można odbierać wierzącym nadziei. 

No więc dlatego w Sokółce na razie nie ma nadziei, a w Medjugorie jest. Cały rok i dzień w dzień.

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale