81 obserwujących
992 notki
713k odsłon
  198   1

Czyńcie sobie ziemię poddaną...

...Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka...


Katastrofa, która zamordowała Odrę, na obecnym poziomie uprzemysłowienia (a też polskiego zapóźnienia ekologicznego) mogła zdarzyć się każdej władzy. Ale nie każda władza zamiatałaby ją tak jak PiS pod dywan, bo nie każdy wyznaje zasadę, że po nas choćby potop. Czyli katolickie uroszczenie, że człowiek ma czynić ziemię sobie poddaną. Środowiska proekologiczne, które rozumieją, że nie liczenie się z naturą zwyczajnie się nie opłaca, mozolnie i od lat odwracają to uroszczenie. To człowiek ma być poddanym natury, to człowiek ma się jej lękać. 

Dlatego premier Mateusz Morawiecki dał polskiemu przemysłowi i naturze te kilka tygodni, by sprawa sobie siłami natury przycichła. Nie przycichła, więc oznajmił, że nic nie wiedział. Nie zląkł się, bo lęka się tylko prezesa i słupków. I tu nie mam żadnych wątpliwości, że każda inna władza reagowałaby znacznie szybciej i skuteczniej. Ten rząd, ustami premiera, wprost przecież mówi, że zwyczajnie dowiaduje się za późno

Katastrofa ekologiczna na Odrze jak w soczewce obecnie pokazuje, że Polska dzieli się na tych, którzy ziemię czynią sobie poddaną, i pozostałych, którzy zaśmiecone lasy sprzątają, bronią ścisłych rezerwatów przed ich traktowaniem buldożerami itd. itp.

I jest to w zasadzie wojna kulturowa. Lekceważące podejście PiS widoczne jest nie tylko w jego stosunku do natury, ale i do ludzi, którzy z tej natury i w tej naturze żyją. PiS ma to wszystko głęboko w nosie. Dowiaduje się zawsze za późno

PiS jest partią, która z powodów zarówno ideologicznych jak i kulturowych nie ma żadnych kompetencji, by choćby tylko bezpiecznie zarządzać państwem. Wszystko co PiS potrafi, to to, by z poważnej katastrofy ekologicznej PiS zrobić co najwyżej międzynarodową awanturę.   

Tymczasem nad brzegiem tej zamordowanej polskiej rzeki, w cieniu polskiej lipy, znaleziono już nawet orła bielika. Skrzydła nie złamane, ale nie żyje. Symbolicznie chyba jakoś tak zmarł, ten poddany biskupa Kpinomira. Z bojaźni i lęku przed Tymi panami Tej ziemi.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale