81 obserwujących
1024 notki
725k odsłon
  466   1

Zbrodnia smoleńska jako krzak gorejący

Słusznie red. Dominika Wielowiejska pisze, że to m.in. polityczna odpowiedzialność za katastrofę smoleńską zmusza PiS do trwania w ich zamachowym kłamstwie. Tak samo słusznie konstatuje, że lansowanie przez PiS kłamstw o katastrofie w Smoleńsku jest działalnością religijną. Wszystko prawda. Tylko, że zginęła prawie setka osób. Zginęła zwyczajnie przez głupotę. Po prostu.

Dlatego sprowadzanie tego problemu do jakoby sprawy samego tylko PiSu, jest tylko przyzwoleniem na dalsze skakanie na grobach ofiar tej katastrofy. Kurtuazyjne trwanie przy stanowisku, że prawda sama się obroni, powoduje, że tylko kłamstwo ma głos. I że w konsekwencji tylko z kłamstwem się dyskutuje. Zamykanie sprawy tylko na tym, że PiS katastrofę wykorzystuje, jest oczywiście oczywistą oczywistością, ale i pośpiesznym a zarazem niedokładnym umyciem rąk.

Tak właśnie jest teraz z kolejną kompromitacją Macierewicza. Z kolejną, zatem i niezaskakującą nikogo. I zarazem poniekąd nieciekawą, chociaż przebijającą wszystkie poprzednie. Reporterzy gonią za Macierewiczem, a ten im w pakiecie z aktorskim talentem tylko ostentacyjne lekceważenie okazuje. I poniekąd słusznie, bo podkomisja ta tylko po to przecież została stworzona.

Chociaż wyrażenie "zamach smoleński" znaczy mniej więcej tyle, co np. wybuchy z dupy, to na lansowanie tego wyrażenia poszło już trzydzieści milionów. Płacimy Macierewiczowi za limuzynę dlatego, żeby mógł sprawniej przed pytaniami o zbrodnię smoleńską umykać. Zbrodnię, za którą stoją co prawda politycy PiS, ale która nie tyle jest zbrodnią polityczną, co zbrodnią ze zwykłej banalnej ludzkiej głupoty.

Z pozycji polskiej racji stanu samo lansowanie tych jakichś tam branych z dupy pisowców wybuchów jest również zbrodnią. I dopóki polscy dziennikarze z całą jaskrawością tego nie dostrzegą, to wciąż tylko będą usiłowali złapać Kaczyńskiego i Macierewicza na ich kłamstwach. Ale nie złapią nigdy, gdy nie będą na przykład pytali, dlaczego Lech Kaczyński jako zwierzchnik sił zbrojnych nie wybrał wtedy lotniska zapasowego. Jakiekolwiek pytanie o mityczny, wyłącznie hipotetyczny "zamach" jest tylko pytaniem o przysłowiowe wybuchy w pisowskiej dupie. A one przecież naprawdę istnieją...

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale