81 obserwujących
1052 notki
739k odsłon
  310   0

Dogrywka pisowskiego mordercy

Waldemar Bonkowski, wieloletni kompan polityczny Jarosława Kaczyńskiego, zakończył pierwszą swoją sądową potyczkę trzykrotnym pisknięciem słowa hańba. Było mu mało. Była mu krzywda i niesprawiedliwość. Krzyczał na literę prawa, czy też krzyczał na humanitarne traktowanie zwierząt, doprawdy nie wiadomo. Bo Waldemar Bonkowski wydaje się być dumny, iż jest z kultury stawiającej człowieka ponad innymi stworzeniami. Wolno mu czuć się lepszym, nawet gdy nie ma jako Bonkowski żadnych do tego podstaw. Nie wolno mordować.

Jarosław Kaczyński potraktował wieloletniego ideologicznego druha dokładnie tak samo, jak ten potraktował swojego zwierzaka. Holował Bonkowskiego mimo wcześniejszego znęcania się nad bliskimi. Przypadkowo nad ludźmi. Może dlatego Kaczyński był latami tak wyrozumiały, bo senator nie ciągnął jednak żony na sznurze za samochodem? A może dlatego, że miesięcznice smoleńskie swoją obecnością Bonkowski mu ubogacał?

W każdym razie, gdy medialnie zamordowanie psa zaczęło Kaczyńskiemu politycznie ciążyć, kopnął zwyrodnialca w dudę i po pieśni. Prezes PiS wydał wyrok bez zawieszenia. Sąd podszedł do oprawcy po ludzku. Nie uwzględniał recydywy w dręczeniu wszystkich, którzy tylko z Bonkowskim mieli do czynienia. Ale recydywiście była hańba. Walczy dalej.

Życzę mu odwieszenia wyroku. A potem podobnych mu w celi, ale dla odmiany kochających zwierzaki. Niech go tam po swojemu ukochają.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale