nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
132
BLOG

Nieco z tyłu z dala od linii frontu...

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 8

Musi do naszych sojuszniczych głów w końcu dotrzeć, że polskich żołnierzy walczących w Afganistanie faktycznie nikt nie musiał zapraszać do przelewania krwi pod flagą NATO, bo oni w tym NATO po prostu byli. Spełniali swój obowiązek nie tylko wobec Sojuszu, ale i wobec ojczyzny, która dotrzymywała międzynarodowych umów. 

Zatem arogancja p. Trumpa, dyplomatycznie rzecz ujmując, jest zgoła nadobowiązkowa. Nie ma podstaw, by tak mówić, ale ma za to cel. I jakże istotne jest to, że były prezydent Duda i obecny Nawrocki prześcigają się w szanowaniu celów p. Trumpa. Za kilka sojuszniczych klepnięć po plecach. Klepie też przy okazji siebie i Władymira Putina, dzięki którego samej tylko gotowości do dialogu może potem sam sobie wręczać pokojowego Nobla. 

W. Czarzasty ujął się za honorem polskich żołnierzy, a tym samym za godnym traktowaniem Polski przez prezydenta USA. Przeszło to bez specjalnego echa. Obydwaj nominaci Kaczyńskiego ujęli się dla odmiany za Trumpem, co skutkowało z kolei falą zażenowania. 

Afera wybuchła dopiero wtedy, gdy marszałek polskiego Sejmu postanowił być konsekwentny w obronie polskiej godności i honoru polskiego żołnierza i publicznie odmówił podpisania wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa, uznając, że jego działania (w tym próby przedefiniowania roli NATO oraz instrumentalne traktowanie sojuszników) nie są godne takiego wyróżnienia.

Wywołało to gwałtowną reakcję ze strony amerykańskiej dyplomacji: ambasador USA w Warszawie ogłosił zerwanie wszelkich kontaktów z marszałkiem Sejmu, nazywając jego słowa „obraźliwymi i przeszkadzającymi” w relacjach polsko-amerykańskich. Jednocześnie premier Polski stanął w obronie suwerenności decyzji parlamentu, podkreślając, że sojusznicze relacje nie mogą być budowane na naciskach politycznych, a dyskusja o roli polskich żołnierzy i ich wkładzie w misje wojskowe zasługuje na pełen szacunek.

Polska prawica murem oczywiście stanęła za Donaldem Trumpem, a w amerykańskiej polityce się zakotłowało. Ambasador USA dał się rozegrać jak mały Kazio, rozgrzewając dyskusję na temat tego, co naprawdę zrobił Trump, mówiąc, że polskich żołnierzy nikt nie zapraszał do Afganistanu. I w tym właśnie momencie spór przestał dotyczyć Nobla, a zaczął dotyczyć prawdy. Prawdy o sojuszach, o odpowiedzialności i o pamięci.

Bo jeśli pozwalamy dziś relatywizować fakty dotyczące krwi przelanej pod wspólną flagą, to jutro ktoś uzna, że i sama flaga była jedynie dekoracją. A na to państwo, które chce być traktowane poważnie, pozwolić sobie nie może. Niezależnie od tego, kto aktualnie mieszka w Białym Domu.  


image 


Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka