nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
60
BLOG

Najważniejsze, żeby wróg był gdzie indziej

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 0

„Wróg jest w innym miejscu” to aforyzm o zaskakującej pojemności. Nie wskazuje, gdzie ten wróg jest, lecz jedynie sugeruje, gdzie nie należy go szukać - i nawet tego nie robi skutecznie. „Inne miejsce” może bowiem oznaczać każde miejsce, również to, z którego padły te słowa.

Skądinąd można raczej w ciemno zakładać, że Jarosław Kaczyński nie miał na myśli samego siebie. Język ma jednak tę właściwość, że nie zawsze pozostaje posłuszny intencjom autora. Czasem znaczenie wypowiedzi okazuje się szersze od zamysłu, który ją wywołał.

186 posłów, 34 senatorów i 20 europosłów daje razem 240 wybitnych osobowości. Intelektualnych i moralnych drogowskazów. Służebnic, przewodników i opiekunów - wybaczcie niezbędną dosadność - „ślepo ufającego im luda”.

Oczywiście liczba tej wyjątkowo życzliwej suwerenowi elity jest znacznie większa niż owych 240, ale chodzi akurat o tych obdarzonych szczególnie silnym mandatem społecznym. O tych, których ich lider - choćby z czysto pragmatycznych powodów - musi cenić szczególnie.

W końcu to oni stanowią najcenniejszy kapitał każdej partii: dostarczają głosów, legitymacji, wpływów i pieniędzy. Trudno więc o bardziej naturalny odruch niż troska o własne zasoby. Czyli o jedność.

Tym niezbędniejszą, że przecież jest wróg. A wróg, jak wiadomo, lubi czaić się wszędzie. 

I, jakże przypadkiem, tylko jeden człowiek w tym kraju zna wszystkie jego kryjówki. Zarówno lokalne, jak i globalne. Dzięki temu najlepiej też wie, komu należy ufać, a komu ręce unurzać w cudzej krwi.

Nieprzypadkowo jest więc liderem tych 240 ostrych jak brzytwa noży. Skoro osiągnął najwyższy stopień rozwoju, dalszy rozwój staje się przecież zbędny. A może nawet ryzykowny. 

No i po co w ogóle, skoro ufny i oddany lud i tak wszystko kupi? W końcu od dawna wiadomo, że w polityce nie zawsze wygrywa ten, kto ma rację, lecz ten, kto potrafi przekonać innych, że ją ma.


Post scriptum:

Pozostaje tylko pytanie: czy taką sztukę perswazji można było kupić za marne 70 milionów złotych Sasina?

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka