nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
1085
BLOG

ZIOBRO W rzYCIOWEJ FORMIE

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 21

 

‘Ziobro rozjeżdża Pochanke…’ ‘TVN blokuje możliwość oglądnięcia’, ‘Pochanke wyszła jak idiotka’, ‘Ziobro rozjechał panią redaktor na miazgę, obnażając jej marne IQ’, i setki podobnych komentarzy ludzi, którzy napis: „NIE OGLĄDAM TVN !” wyryte mają na czym tylko się da. I tylko dziwię się, że nie widziałem go jeszcze na czołach prawdziwych Polaków.

Postanowiłem i ja oglądnąć. Ziobro rzeczywiście mógł być w życiowej formie. Mógł sprawiać wrażenie, że jąka się wcale nie częściej niż zwykle, i wtedy niestety musiałbym zgodzić się z chwalcami.  

Przewracanie oczami, gdy rozmówca przyszpili go niewygodnym pytaniem trwa u Ziobry już od jakiegoś czasu około dwóch sekund, a nie jak dotychczas dwie i dwie setne – mógłby to być rzeczywiście ogromny skok jakościowy, i musiałbym posypać głowę popiołem – fani Zero słusznie triumfują. Ostatnio krócej trwa też ucieczka wzrokiem w prawy górny róg, niejako znak firmowy a zarazem pewnie błyskawiczna modlitwa o przypomnienie sobie jakiegoś ‘faktu’, którym pan Ziober może zmienić tok niewygodnej dyskusji – to z kolei rzeczywiście może wynikać z rewelacyjnego uzbrajania się Ziobry w fakty niezmiernie ważne dla Polski.

Słowem niby ten sam Ziobro, a jednak jakby Ziobro wielki i zwycięski. Ziobro jakiego nigdy jeszcze nie widziałem ja, ani zapewne nie widział żaden nieprawdziwy Polak. Ziobro triumfujący, i aż zaróżowiony – tym razem nie ze wstydu ale z dumy – z powodu, że znów udało mu się jakoś wywinąć, nie dać dziennikarskim hienom. Co już jest ogromnym sukcesem.

Aż nagle złapałem się na tym, że z tymi próbami współodczuwania z fanami regularnie dostającego wciry polityka, zamiatanego z kąta w kąt prostymi pytaniami, nie ma co przesadzać.

Postanowiłem poszukać w sieci. Znalazłem, wcisnąłem start. Standard. Pochanke całkiem udanie potrafiąca ukryć zniesmaczenie, które po prostu musi być większe w przypadku tego osobnika – jednak profesjonalizm.

Swoje niedowierzanie (który to już raz…) na widok prawdziwych rozmiarów co też pan ma pod włosami – również skryte całkiem fachowo.

Słowem dzień jak co dzień dziennikarzy reżymowych, za którymi Ziobro nie raczy nadążać intelektualnie. Mryganie oczami przez krętacza trwało dokładnie tyle co zwykle. Wypominanie osobistych krzywd skutkowało jak zwykle nerwowym podrygiwaniem tyłka na fotelu i niezdrowym podnieceniem.

Nuda. Nuda, żenada i żaden wielki Ziobro. Ziobro od czasu uzyskania miana Zera nie poczynił jednak postępów. I jakkolwiek chciałbym bardzo powiedzieć, że dostrzegłem jednak postęp, że może jednak Ziobro pobił np. rekord nie odpowiadania na zadane pytania, to jednak nie mogę. Występów, w którym nie odpowiedział na żadne pytanie miał wiele, natomiast wypowiedzi o niezmiernie ważnych sprawach dla Polski – czyli utopionych laptopach czy innych niszczarkach – prawie wszystkie.

Jest jednak coś czego Ziobro się nauczył, a co mogło zwieść jego fanów i co spowodowało ten szalony entuzjazm – Ziobro trochę poduczył się nie okazywać wstydu z powodu zlania dupska. Rzeczywiście jest sukces.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka