‘Długi zestaw kłamstw, które są komplementem’. Takimi słowami można spuentować sposób, w jaki z przynależnym sobie wdziękiem usiłuje lądować na tyłku pani Fotyga. Nie oceniajmy stylu, bądźmy w tym wypadku miłosierni. Przypadek jest szczególny, z niepełnosprawności szydzić łatwo acz nieelegancko. Skoncentrujmy się na faktach. Postarajmy skupić się na ‘komplementach’.
Introwertyczni, nieskuteczni, niezdarni/niezdarna, populistyczni, ultrakatoliccy/fundamentalistyczni, autorytarni, lekceważący politykę zagraniczną, ‘czarne dziury’, nieufni, zadufani w sobie… będzie można z przecieku czerpać długo i w sposób komplementujący ekipę. Pozostaje jedynie błogosławić Assangiego.
Lecz dzisiaj, niezrażona Anna Fotyga uskutecznia potwierdzanie wszystkich opinii na swój temat. Dalej brnie w pewnego rodzaju poznawczą ‘czarną dziurę’. Nikt jej przecież nie powie, że czarne jest czarne… wykładnię prezesa wykuła na blachę.
Festiwal ‘opluwania’ PiSu i przywódcy tej sekty trwa. I to jest najbardziej pocieszające w tym wszystkim.
I rozszyfruję jeszcze niegramotnym termin ‘plucie’. To komplementy.
Kłamstwa, ale komplementy...
Pokomplementujmy panią Fotygę samą panią Fotygą, a objawi się nam może, że w Wikileaks wręcz muszą znajdować się jeszcze smakowitsze 'komplementy'.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)