„Wszystko zostanie zapewne przetłumaczone…” – z nadzieją uspokaja swoich czytelników bloger śledczy Salonu24 w dyskusji pod swoją notką pt. „Pierwsze samospalenie w III RP?”. Musimy z pokorą przyznać, iż faktycznie ma solidne podstawy by swoich czytelników nie pozostawiać na pastwę okrutnej niepewności.
Podpalił się człowiek. Podpalił się w Warszawie. Dokładnie przed kancelarią premiera rządu III RP. Choć znak zapytania w tytule notki postawiony został niewątpliwie z powodów dziennikarskiej rzetelności – powody samopodpalenia oficjalnie nie są wyjaśnione – krygowanie się autora notki uważam za niepotrzebne i zaciemniające to co przecież jest oczywiste i na pewno już się nie zmieni.
III RP to nie jest przecież jakiś fantom czy fatamorgana. Istnieje przecież – w głowach marzących o IV RP, istnieje jako źródło wszelkiego zła, straszny tyran.
Fantom w medycynie, to naturalnej wielkości model używany do demonstracji lub ćwiczeń w wykonywaniu zabiegów chirurgicznych – oraz ćwiczeń przy udzielaniu pierwszej pomocy.
Odnoszę wrażenie, że Pan Wszołek potraktował samopodpalacza właśnie jak medyczny fantom. Nie jak człowieka ale jak manekina doświadczalnego. Ba, pójdę dalej – manekin posłużył mu do udzielania realnej pierwszej pomocy.
Pomocy Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego PiSowi. Pomocy IV RP i jej akuszerom niecierpliwie czekającym na precyzyjne cięcie mistrza słowa.
Pierwsze cięcie już wykonał. Postawił znak zapytania. W tych niezmiernie nowatorskich ćwiczeniach na manekinie, sanitariusze pod notką mają już samodzielnie wykonać następne ruchy.
Krojąc jednego (samopodpalacza) – robią usta usta drugiemu…
http://wszolek.salon24.pl/345643,pierwsze-samopodpalenie-w-iii-rp


Komentarze
Pokaż komentarze (9)