nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
509
BLOG

'ZAJMIJCIE SIĘ'

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 8

 

Pan Igor Janke opublikował notkę  ”Sprawy samopodpalenia nie można zostawić”. No to nie zostawiam.

Napisałem wprawdzie już o jednym takim co nie zostawił i wyszedł na tym nie najlepiej, ale raz, że nie jestem Igorem Janke i nie jestem w stanie dotrzeć do czytelników w zakresie w jakim dociera szef Salonu24 – a dwa, że dla tych, którzy jednak przeczytali mogła być mało przekonująca. Lub co się często zdarza – zwyczajnie mogłem nie mieć racji.

Rację mogła mieć na przykład pewna blogerka, która w jednym dniu optowała za tym by PiS wykorzystał prywatny dramat człowieka – a za godzinę wyprodukowała posta, w którym wyrażała głębokie oburzenie, że dramat wykorzystuje Tusk, chociaż premier jedynie odwiedził nieszczęśnika w szpitalu…

,Niezostawianie’ sprawy samopodpalenia toczy się więc pełną parą, aczkolwiek dostrzegalna czkawka przy poniektórych próbach ‘niezostawiania’ może świadczyć, że są pewne kłopoty. Akurat w przypadku wspomnianej blogerki kłopoty te wydają się być natury raczej moralnej, nie że blogerka jest niemoralna – oczywiście jest; to Tusk jest niemoralny że odwiedził człowieka. Komentatorka słusznie sprawy nie zostawiła. Odwiedzać powinni inni. Kto? Wiemy kto. Nieszczęśnikowi trzeba natychmiast pomóc – również poprzez odpędzenie od niego Złego. „Ten człowiek zrobił to DLA NAS” – nie wiem o kim pisze z kolei inna blogerka, a rozwiązywać podobnych zagadek nie zamierzam.

Zanim szef Salonu24 opublikował swój apel, ciśnienie „zmowy milczenia” wręcz odpychało niektórych użytkowników portalu od ogólnopolskich gazet. Napięcie wskazywało, że dojdzie do podobnego exodusu z Salonu24 – na ile post był gaszeniem pożaru w związku z niepodejmowaniem tematu? Nie wiem. Zupełnie mnie to też nie interesuje, każdy idzie swoją drogą.

O co więc mi chodzi? Czy o to, że samopodpalacz ma swoją przeszłość, swoje problemy, które – o co jestem dziwnie spokojny – można wykorzystać przeciwko całej klasie politycznej bez wyjątku, a w związku z tym tracą z tego powodu atrakcyjność?

To też nie najważniejsze – przykład blogerki zazdrosnej o wizytę premiera w szpitalu jest w jakimś stopniu atrakcyjny i dla mnie i pewnie byłby atrakcyjny dla niektórych mediów…

Niezajmowanie się zaś mediów samą sprawą samopodpalenia, a histeryczne zajmowanie się ‘niezajmowaniem’, śmierdzi mi już zajmowaniem się samym sobą. Nikt nawet nie udaje, że interesuje go ile jest codziennie w Polsce prób samobójczych – nikt nie wnika też ile udanych. Głównym celem stała się próba nieudana.

Pierwsza analogia jaka mi się wobec tego pospolitego ruszenia nasuwa to podobieństwo wzajemnie zagrzewających się do boju o ‘zajmowanie się’, i samego samopodpalacza. W dość podobny sposób usiłują zwrócić na siebie uwagę. Człowieka zawsze próbowałbym ugasić – ich nie zamierzam.

Chcą coś jeszcze Media usłyszeć? Nie ma sprawy. Powodzenia – niepotrzebnie się pytacie samych siebie czy powinniście się zajmować. Paluszki swędzą to ulżyjcie sobie. ‘Zajmijcie się’… Rozpuszczalnik już macie...

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka