Terlikowski jest prosty jak stół bilardowy – a jego umysłowość dobrze oddaje czarna kula w którą uderzają ponumerowane kolorowe. Czeka aż dostanie kolorową i wtedy pokazuje na co ją stać – czyli wpada do ciemnej dziury. Wpada dokładnie tam gdzie kolorowa ją kieruje.
Ostatnim zaliczonym dołkiem był nie – jak skądinąd słusznie zdiagnozował pewne cechy kuli bloger S24 Mundry – sadyzm ale strach. Sadyzm jest cechą zarówno kolorowych kul jak i czarnej. Czarna wykorzystuje swój sadyzm do stawiania oporu kolorowym – kolorowe by zapędzić czarną w przynależne jej ciemne miejsce.
Terlikowskiemu tym razem chodzi o strach związany z wodą. Wszyscy słusznie odgadli, że chodzi o chrzest. Bojaźń filozofa kolejny raz wzbudziło humanistyczne podejście do człowieka. By przestraszyć jak on religijnie zindoktrynowanych, by proceder indoktrynacji chronić, postanowił kierującym się humanistyczną etyką lekarzom pogrozić swoim „zamarłym uśmiechem”. Radiomaryjnym religiantom jego ‘zamarły uśmiech’ może wystarczyć – u kolorowych najwyżej wywoła śmiech szczery.
Pac! I ciemna kula w ciemnej dziurze. Z tym swoim ‘zamarłym uśmiechem’.
Środowisko lekarskie nie gra dziećmi w bilarda – oczekiwania Terlikowskiego, że zmieni reguły gry ma w swojej lekarskiej dupie. Dla środowiska lekarskiego człowiek powinien być najważniejszy. Dlatego okaleczanie fizyczne winno spotykać się tam ze sprzeciwem – naturalna konsekwencja postępu i nauki.
I chociaż całkiem dobrze redaktor wyczuwa, że niezgoda na religijne fizyczne znaczenie dzieci leży na tej samej półeczce co znaczenie ich wodą z zarazkami, to kompletnie się myli co do intencji lekarzy sprzeciwiających się amputacji napletka. Lekarze jedynie mówią, że to zbędne, a co ważniejsze „sprzeczne z prawem dziecka do autonomii osobistej i fizycznej integralności”.
Terlikowski ‘fizyczną integralność dziecka’ żałosnym zaklęciem przemianowuje na ‘lekarską ingerencję między Boga a człowieka’ i wydaje mu się, że indoktrynacja religijna dalej będzie kwitła. Nic bardziej mylnego. Wystarczy, że sami rodzice dojrzą nachalnie podsuwane przez Terlikowskiego podobieństwa zarówno w fizycznym jak i duchowym okaleczaniu dzieci i wybór czy chcą sobie coś wyciąć czy też w coś wierzyć pozostawią im samym gdy dorosną.
Chrzest bowiem nie jest chrztem dziecka ale tylko i wyłącznie rodzica. To zobowiązanie przed Bogiem, że będzie się pod groźbą boskiego bata potomstwo indoktrynować. Bat Terlikowskiego natomiast zadziała edukacyjnie. Bo jest i indoktrynacja i edukacja. A to nie to samo.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)