Środowisko które zapragnęło za plecami neofaszystowskich patriotów umieścić swoje neokatolickie dzieci i wykorzystać je jako tarczę propagandową, postanowiło czepić się sztuki. Wypływającą z myślenia o Polsce pieśń Tymona Tymańskiego „D.O.B.” zawlokło do sądu.
Zupełnie nie przeszkadza im gdy przywleczone na szowinistyczne zadymy małe neokatoliki nasiąkają wiedzą jak lać pedała, a jak w mordę dać imigrantowi. Nie wzdrygną się serwować dzieciakom hasła ‘Polska dla Polaków’, widoku krwi, kostki brukowej i transparentów: „ostatnia nadzieja w drugiej Grecji”. Nie zawahają, bo pokładają nadzieję właśnie w dzieciach. W takim ich politycznym zindoktrynowaniu by za kilka lat zrobiły na ulicach ‘drugą Grecję’ – a co teraz robi dorośnięte już pokolenie idące na szpicy Marszu. Jakoś jeszcze nie słyszałem by prawica twierdziła, że ONR z NOPem zostały zaproszone by ochraniać właśnie te dzieci przed atakiem pedałów i lewaków. Przed porywaniem bezbronnych neokatolików na macę jak to drzewiej bywało…
Postanowili skupić się nie na wychowywaniu własnych dzieci, a na wychowaniu obcych. Blogerka S 24 Ciemna Blondynka zapragnęła nauczyć artystę Tymańskiego jak powinien rozumieć patriotyzm – a gdy go rozumieć nie potrzebuje bo wystarcza mu, że myśli i czuje a następnie dzieli się tym z podobnie myślącymi i czującymi – poinformować sąd, że doszło do prowokacji w wyniku której ucierpiało Godło Narodowe (pisownia oryg. za Ciemną Blondynką).
Ciemna Blondynka słowa dotrzymała. Ze swoim prywatnym problemem postanowiła uderzyć do sądu. Sąd ma teraz określić, która ze stron – prowokacja artystyczna kontra prowokacja politycznej aktywistki – ma prawo do mówienia o Polsce i jej postrzeganiu przez siebie. A to tak, jak gdyby dwóch się kłóciło czyje nasycenie koloru czerwonego czerwienią jest prawdziwe. Dla Tymona zapewne nieistotne – nie do przeskoczenia dla Ciemnej Blondynki. Już teraz oczywiste jest to, że Tymon Tymański ma prawo do postrzegania czerwonego nawet jako trójkąta – a oczywiste dla Ciemnej Blondynki powinno stać się baczenie by jej własne pociechy nie przywlokły z Marszu np. nawyku hajlowania – bo akurat tutaj pewna czujna frakcja polityczna stworzyła już paragrafy.
Na koniec mała refleksja co dobrego wynika z podobnych wytrysków bezrefleksyjnego manifestowania własnego widzenia świata. Jest to po pierwsze paliwo dzięki któremu powstaje lepsza lub gorsza sztuka. A także darmowa reklama tej sztuki, która w pierwszym rzędzie ma poruszać, a dopiero potem – jeżeli odpowiednio porusza – zarabiać. Ile Ciemna Blondynka przyniosła Tymonowi dodatkowego dochodu? Nieważne. Siedzi i tworzy to jego. I choć Tymon nie specjalizuje się w kawałach o blondynkach, to w kawałkach o ciemnych już jak najbardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)