nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
1213
BLOG

MARCCONI TŁUMACZ MOWY KACZYŃSKIEJ

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 48

Kolega Marcconi napisał mi komentarz, po czym w tym samym komentarzu poinstruował właściciela bloga by mnie "usunął". Właściel grzecznie wykonał, po czym karnie aportując zameldował Marcconiemu wykonanie zadania. Mnie potraktował przyznaniem się, że wpisów moich nawet nie czytał. Autorytet Marcconiego wystarczył. Pewnie to nadopiekuńczy tatuś.

Drogi tatusiu Izydora Nieszczególnego Marcconi. W słowach Jarosława Kaczyńskiego:  „Prezydentowi w oczywisty sposób należało się lepsza załoga. Prezydent jako pierwszy planował swój wylot i ta pierwsza załoga powinna być zachowana”, nie sposób dopatrzeć się ironii. Jest to cyniczne i kłamliwe nastawanie na dobre imię zarówno zmarłych tragicznie pilotów jak i swoich przeciwników politycznych. A zarazem – gdyby przyjąć jego pokrętne wywody, że niewyszkoleni piloci zostali sprezentowani prezydentowi przez Tuska właśnie dlatego, że niewyszkoleni - wyraźne kaczyńskie wyłuszczenie, że niewyszkoleni piloci w pierwszym rzędzie powinni obsługiwać właśnie premiera.

Nie tylko ironia się panu Kaczyńskiemu nie udała, ale i kolejny raz uzewnętrznił swoją butę. Pretensje i bezpodstawne uroszczenia bazarowego cwaniuchy.

Pograł sobie też po raz kolejny pilotami. Nie wiem czy Marcconi wie, że kapitan Protasiuk niechętnie latał z bliźniakami. Bo to, że potencjalnie ‘lepsza załoga’, czyli pilot Pietruczuk, była niedostępna dla Kaczyńskich bo zbyt tchórzliwa, pewnie wie.  Tchórzliwa czyli też gorsza... Zresztą gorsza czy lepsza i tak nie dla psa kiełbasa – pilot Pietruczuk nie przewiezie już nigdy żadnego Kaczyńskiego samolotem z powodów chociażby uzasadnionej obawy o życie. 

Marcconi nie przyjmuje do wiadomości informacji o stanie wyszkolenia załogi Tupolewa, tak jak Marcconi nie przyjmuje do wiadomości, że dla Kaczyńskiego wszyscy ludzie są gorsi. Nawet, gdy człowiek o którym raczy się niepochlebnie wypowiadać stanął mu na drodze przez przypadek – jak ‘gorsi’ piloci, gdy chciał dokopać przecież komu innemu. Mogłoby się to komuś wydać całkiem praktyczne, ale raz, że musiałby się nazywać Kaczyński, a po wtóre  że swoim paleniem mostów bije wszelkie rekordy, i właśnie te rekordy powodują jego jednoznaczny czarny piar w społeczeństwie. Tym również się nie przejmuje, pewnie myśli, że skoro jest tyle milionów to nigdy nie zabraknie mu jeszcze nieoplutych.

Choć ludzie czasem nazywają tę jego złą sławę po imieniu. Obrońcy tradycyjnie opluwaniem – inni, że czują do tego pana po prostu odrazę.
 

To chciałem koledze Marcconiemu w twarz napisać. W tagach jest więcej o nim.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka