Mazurek i Zalewski nieostrożnie dokładają do pieca, Dominika Wielowiejska drąży, Brudziński dementuje. Niewyobrażalne dla posła Brudzińskiego jest, by ktoś w PiS prezesa nazywał Kaczafim.
Wierny, pryncypialny do granic śmieszności aktyw i siedzący w głowach aktywu strażnik prawomyślności Brudziński... Nie tylko muszą Kaczafiego jedynowładztwo bez szemrania znosić, ale i na tyle brak im w związku z tą sytuacją luzu, że w odpowiedzi na prześmiewcze teksty stać ich tylko na wiernopoddańcze oświadczenia, adresowane raczej do samego prezesa.
Prezes czuwa... więc potrzeba jasnej i wyraźnej deklaracji aktywu:
No dobra towarzyszu Brudziński. Powiedzmy, że wierzymy iż macie pełny przegląd sytuacji. Interesuje nas jedynie metoda. Powiedzcie ciemnemu ludowi jakie instrumenty pozwalają Wam osiągać tak rewelacyjne wyniki kontrolowania myśli i prywatnych pogaduch Waszego aktywu. Te same, co wobec innych w IVRP?
Wyniki, o których pewnie sam pułkownik Kadafi mógłby marzyć. I tutaj zaczyna się klarować... Chcecie powiedzieć, że prezes to coś więcej niż skromny Kaczafi?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)