Nigdy i nikt nie posiadał żadnych złudzeń, że apostolski zakres rażenia doktora Rydzyka jest dość mocno ograniczony. Nie powinno zatem dziwić wyraźne postawienie przed nim szlabanu do cywilizowanej Europy. I to nawet przez Europę konserwatywną. Kolejny raz potwierdza to tylko, jak toruński biznesmen w sutannie mało ma wspólnego z wartościami, których szermowaniem zarabia miliony. Tak jak i prawie cała polska prawica wartości, którymi operuje, zna wyłącznie dlatego, że o nich usłyszała.
Dyrektor, doskonale wiedząc, że Pan Bóg nawet największemu grzesznikowi Kościoła nigdy nie pogroził choćby paluszkiem, metodycznie robi swoje, innym niż jego leniwy, a może tylko obojętny szef śmiejąc się w twarz. Z uśmieszkiem obrażając, judząc, czy usiłując poniżyć. Fakty mając w głębokim poważaniu – beblając przy tym bezrozumnie o jakiejś tam rydzykowej prawdzie. W taki sposób przyjaciół się nie znajduje i pan dyrektor właśnie tego doświadcza. Co napawa wiarą w ludzką zdolność odróżniania ziarna od plew.
„Zawsze wspieram wolność wypowiedzi, ale musimy wyznaczyć granicę dla takich ludzi jak ojciec Rydzyk, którzy promują antysemityzm i ksenofobię...”
http://wyborcza.pl/1,75968,11914855,Brytyjscy_torysi_wstydza_sie_za_Rydzyka_w_Brukseli.html#ixzz1xZg5YuKO


Komentarze
Pokaż komentarze (39)