nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
1065
BLOG

ŚMIERTELNY BAŁAGAN PIS

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 18

7 kwietnia 2010 premier Tusk nie powinien był lecieć Tupolewem. Już w marcu tak zawyrokowała Naczelna Izba Kontroli. I chociaż dotyczy to również lotu z 10 kwietnia, różnicę w traktowaniu kwietniowych lotów (i wszystkich innych z gatunku ‘jakoś to będzie’) determinują kwestie wykraczające poza zwykły, powiedzmy że tradycyjny polski bałagan. Bałagan nie oznacza rzecz jasna, iż premiera chciano 7 kwietnia zamordować. Ale gdy się zmyślnie zrobi bałagan niezwykły, nie będzie żadnego problemu z funkcjonowaniem w przestrzeni publicznej i takich postaw. Ten scenariusz zostawmy jednak na sytuację gdy PIS będzie rządził i opędzał się od opozycji, a krzywdzony lotniczo będzie Tusk. 

Bałaganem niezwykłym w naszym kraju jest już sam PIS. Partia, której macherzy uchodzą za wzorcowych demiurgów bałaganu niezwykłego. Im gorzej tym lepiej –  wypadek komunikacyjny w Smoleńsku spadł im więc niejako z nieba. Ale tu uwaga – to, że to właśnie pisowskie debeściarstwo, czyli autorytarne, pozbawione wyobraźni i odpowiedzialności sołtysowanie na pokładzie Tupolewa było główną przyczyną katastrofy, każe wątpić w jedynie wymodlenie. Albo kolejny raz zrewidować związek przyczynowo skutkowy co do fenomenu modlitwy i jej ewentualnego spełniania się.

W przypadku PIS bałagan niezwykły to nic innego jak ich pomysł na sukces, perpetuum mobile. Narobić syfu tylko po to, by móc mieć czym oskarżać innych. Oskarżać by istnieć, a istnieć by robić syf. To dokładnie tę kaczyńską skuteczność nazywano onegdaj genialną strategią.

Od dwóch lat kibicujemy odmianie nekro tej pisowskiej strategii, usiłującej wrobić Tuska w zamordowanie przedkomorowskiego, wyjątkowo nieudanego wawelskiego prezydenta.    

Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga, jakby nieczuła na pisowskie podszepty, że prezydenta Kaczyńskiego mógł zabić bałagan, a w domyśle bałaganiarz Tusk, umorzyła właśnie śledztwo w sprawie bałaganiarstwa. Wszystkim bałaganiarzom zwykłym darując tym samym winy. Nie doczepiła się w swej wyrozumiałości nawet do telefonicznie ustalanej zgody dyplomatycznej na przelot i lądowanie. Czyli ugadywaniu przez prezydenta Kaczyńskiego z Ruskimi swojego wyborczego pielgrzymowania na gębę. Poleciał, ale zawsze to mniej śladów, że sam to sobie załatwił, a i strategicznie zrzucać na innych to, że w ogóle poleciał można. Podobnie jak strategiczne milczenie, że piloci nie doczekali się na decyzję czy szukać lotniska zapasowego.

I tutaj paradoksalnie rzeczywiście wychodzi albo geniusz strategiczny Kaczyńskich w ich niefrasobliwym działaniu na pałę, albo niestety bardzo wręcz odwrotnie. Zwłaszcza, że Tusk proponował wspólną wizytę 7 kwietnia – czyli było nie było wtedy gdy bałagan nie był tak śmiertelny. Kaczyńscy woleli na gębę ugadywać się jednak z Ruskimi niż z Tuskiem.

Kaczyński powinien był lecieć 7 kwietnia – zarówno NIK i Prokuratura Okręgowa mocą swoich autorytetów zapomniały o tym poinformować. I ten ich bałagan niniejszym nadrabiam.

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka