W zabawie Antoniego Macierewicza, by gonić króliczka i go nie złapać – czyli w taki sposób insynuować, by przypadkiem nie znaleźć się za blisko prokuratury – niemałą rolę odgrywają też jego internetowi pomocnicy. Zamachowe, wesołe i rozbrykane trolle. Czasem popisujące się swoim chamstwem, a nierzadko wyjątkowo odpychające zadziwiającym melanżem jadu i nieprawdy. Przykro, że prym wiodą w tym ostatnim akurat kobiety. Dwie wyróżniające się zapewne większość z nas wytypuje bez pudła.
W smoleńskiej zabawie symptomatyczne jest, że gdyby nie miesiącznice z udziałem trolli ulicznych, zasilanych od wielkiego dzwonu garstką smoleńskich wdów – rzecz oczywista wyłącznie pisowskich – oraz wrzask w sieci trolli internetowych, zabawa zwyczajnie zeszłaby śmiercią z nudów.
Pozostaje oczywiście drugi obieg, cała ta przypisowska medialna katarynka od biznesmena toruńskiego po GuPola, ale to wyłącznie czysty biznes – a jeśli chodzi o konsumentów tego biznesu, to przecież skoro dla takiego żadna różnica czy podnieca się przenajświeższym cudem w Gwadelupie, wielorybem w Wiśle, zaszytymi rękawiczkami w głowie Lichockiej, cycem jak arbuz czy układem ubeckoruskotuskim mordującym prezydenta tysiąclecia, to jego przydatność w społeczeństwie niech dalej polega na tym, by nie wsiadał po pijaku na rower i zbytnio nie bumelował. No i by obowiązkowo na miesiącznicach falsetem pozawodził z ulotki i spalił patriotyczne trzy opony na tydzień. Więc gdziejestkrziż mu na drogę.
Istnienia komisji Antoniego Macierewicza ogół społeczeństwa i środki przekazu zbytnio nie doceniają , prokuratury szef zespołu sam unika jak może, stajnię swoich ekspertów umiejętnie izoluje. Jak tu smoleńsko żyć panie premierze?
Mataczyć oczywiście. Zadawać niepotrzebne nikomu pytania. Udawać, że nie rozumie się odpowiedzi lub udawać, że się ich nie widzi. Łgać, pomawiać, insynuować. I ciągle stwarzać pozory, że pragnie się dyskusji.
Dobra. Żeby Smoleńsk nie zszedł z nudów, poniżej dwa, z wyczuwalnym zaniepokojeniem piszących, komentarze oddające o jaką dyskusję im chodzi. Pierwszy powstał w odpowiedzi na te moje słowa:
Oto najciekawsza jego część:
Tak, dyskutuje. Czy to się podoba czy nie. Dyskutował wcześniej, gdy na forum Wyborczej obciążał pilotów, dyskutuje i teraz. I będzie dyskutował. (podkreślenie moje).
Czytelny cel i determinacja? Macierewicz potrzebuje partnerów do swoich zamachowych randek, a trolle nie tylko nie potrafią tego ukryć, ale wg politycznego klucza stręcząc mu partnerów.
Komentarz drugi. Mający na celu obrzydzić łakomy kąsek dla wielu naukowców, mianowicie pieczołowicie opiekowanego doktora Biniendę. Szukającego smoleńskich atrakcji zawsze z przyzwoitką lub też z kilkoma – bo, że prof. Artymowiczowi w zastępstwie Biniendy Macierewicz szykuje schadzkę z najgłośniejszymi w Policzyźnie wdowami, towarzystwo też się wygadało.
Dowcip roku - Salon24.pl miejscem dyskusji naukowej.(podkreślenie moje).
Fizyczny profesorze Antybiniendo!
Zanim zaproponujesz komuś dyskusję na naukowe tematy, opanuj myślowa sraczkę, która nie pozwala ci sformułować nawet jednego zdania w porządny sposób.
Unikniesz w ten sposób pisania wyjaśnień typu: "co poeta chciał przez to powiedzieć", i permanetnego pisania errat do swoich notek.
WIESŁAWA311004 | 05.07.2012 10:31(komentarz zwinięty, link takich nie odnajduje)
Czyli o ile pierwszy komentarz wskazywał naczelnego rozpłodowego buhaja na okolicę smoleńską, o tyle drugi miał ochronić ciągle dziewicę Biniendę od chociażby gry wstępnej. Drugi, celowo chamski i w zamierzeniu mający odwrócić uwagę od możliwości zorganizowania poważnej dysputy prof. Artymowicza z dr Biniendą na S24. Pisała go wybitna specjalistka w tej swojej dziedzinie. Nie zauważyła biedulka jednak, że pisze dokładnie pod notką jakoby fachową i polemiczną z prof. Artymowiczem, i tego faktu już za dowcip roku nie brała.
Zapomnienie się, czy sprawa ewentualnego wyciągnięcia z szafy Wiesława Mogłem Się Pomylić Biniendy na tyle przeraża zamachowe towarzystwo, że trollewna do zadań specjalnych dobrze wie co robi, z premedytacją przykrywając istotę sporu chamskim trollingiem?
A kuku, my tylko gonimy króliczka, a w naszej ofercie mamy tylko jednego przystojniaka... wydaje mi się, że gdzieś tam przed klawiaturą, w ten deseń i w tej chwili nadaje do mnie przebiegła Wiesława. Wiem Wiesławo. Ale mam pytanie - jak się leży pod Antonim? Leży służbowo, dopiszę by uniknąć nalotu słabiej kojarzących.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)