
Zdaje się, że wszystkim poruszonym ścięciem dorodnego krzyża w centrum Kijowa umknął fakt wcześniejszego zamachu na ten katolicki totem. A przecież ślady w jego najniższym punkcie wyglądają jak ślady po ogniu. Osmolona dolna część przechodziła prawdopodobnie ‘próbę ognia’. Zdała ją. Nie będę dopowiadał co wg starodawnych katolików oznaczało ‘zdanie próby’, bo logiki w tym było tyle, że zwyczajnie wiedzieć nie mogę. Wiem natomiast, że gdy ktoś zdawał którąś z ‘prób’, katolicy dawali mu kolejną, trudniejszą szansę, tak że szczęśliwym końcem, wszystkie próby dla katolików były udane. Wracając do krzyża z Kijowa, ten nie zdał dopiero ‘próby baby’.
Jak to mówią, historia lubi kołem się toczyć, choć nieodmiennie są zaskoczeni gdy koło to potoczy się w odwrotnym kierunku. Dawniej to baby przechodziły ‘próbę ognia’ pod auspicjami krzyża – dzisiaj taka tendencja, że role się odwracają. Tło jak zwykle to samo – baba.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)