Do ekshumacyjnego przedstawienia nowy rozdział dołożył ostatnio stary wyjadacz w tej dziedzinie. Ukuł nowe – i pewnie według niego nośne – hasło reklamowe. Slogan redaktora Sakiewicza, "tych grobów już nikt nie zamknie", błyskawicznie postanowił wcielić w życie Janusz Palikot. Uderzenie w cynizm i w brak jakichkolwiek hamulców wyprowadził pan Janusz zwalniając dokładnie tę samą dźwignię co żerujące na tragedii zawodowe wyjce. Nie ulega wątpliwości, że pan Janusz ma inne cele, inny rodzaj wrażliwości oraz, gwoli tylko przypomnienia i absolutnie bez związku ze sprawą, zdecydowanie inne poczucie humoru.
Pierwsza różnica zdaje się tkwić w kategorii świętości, w które z dwóch przeciwnych stron polityczny cynizm trafia. Druga w intencjach. O ile normalny człowiek jest jeszcze w stanie zrozumieć taką a nie inną formę obśmiania hienowatych obyczajów – zwłaszcza w obliczu przewlekłego ich nadużywania, a co za tym idzie, wobec prawdopodobnie wyczerpania się innych możliwości nadepnięcia na ekshumatorskie sumienia – to samych praktyk plemienia hienowatych nikt normalny zaakceptować raczej nie zdoła.
Innym natchnieniem posła Palikota był niewątpliwie Jarosław Kaczyński. Mam podstawy - ale takie są w Polsce przepisy, że nie mogę głośno o tym mówić - żeby uznać, że w trakcie sekcji przeprowadzonej w Smoleńsku nie wszystkie części ciała, które tam były, należały do prezydenta Rzeczypospolitej, rzekł głośno swego czasu główny rozgrywający w dziedzinie uznawania części ciała za nienależące. Sugerując możliwość przeprowadzenia ekshumacji brata, dał tym samym zielone światło innym. I tak jakoś wyszło, że dzisiaj tylko inni korzystają z podsuniętego pomysłu, sam zaś Jarosław Kaczyński taktycznie dogląda ekshumacji innych ofiar, trumnę brata usuwając w cień. Zapewniając jej, jak to się mówi, należny święty spokój.
Paradoksalnie, próba pokazania przez Palikota kompletnego absurdu grzebania w grobach, przyjmując przy tym argumenty wykorzystywane przez grzebalników jest również racjonalna i logiczna. I choć wydawać by się mogło, że tym posunięciem Palikot nabił hienom guza, to nic bardziej mylnego – on tylko pokazuje jak ten guz wygląda.
Albo więc, jak zdają się ramię w ramię głosić Sakiewicz i Palikot: tych grobów już nikt nie zamknie, albo wszyscy wezmą przykład z Jarosława Kaczyńskiego, który gardząc małostkowością i zbytnim szczególarstwem doszedł w końcu do wniosku, że jeden szczątek więcej jeden mniej nie czyni żadnej różnicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)