
I tak oto nasz „dzielny”, o „najwyższej wiarygodności” trotylarz, podpuszczając przy okazji pana Zbawiciela, wysadził z siodełka nie tylko siebie ale i swojego szefa.
Pierwsza odsłona kompromitacji zamachowego środowiska udała się wręcz znakomicie. Gratulujemy i niecierpliwie czekamy na następne. Tym bardziej, że towarzystwo od samego początku samo się doprasza.
Zamachowcom radziłbym nieco bardziej przykładać się do roboty… o sprawdzaniu informacji jakimi karmią ich informatorzy, wszystkich tych debeściaków niezależnego dziennikarstwa jak pan trotylarz, w związku z aż tak bolesną nauczką chyba już nie muszę przypominać?
Tym bardziej, że przecież wiadomo iż muszą karmić ich – czy też karmią się sami, nieważne – fałszywkami. Komisje lotnicze (rosyjska i polska) jednoznacznie i nieodwołalnie ustaliły przyczyny katastrofy w Smoleńsku.
Do następnego trotylu koledzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)