Po kolizji tupolewa z brzozą, chcącym odwrócić uwagę od jej przyczyn (co już jest dużą przykrością – istnieją jakieś przyczyny, które na domiar złego zostały zbadane i określone) największe kłopoty sprawiają złamana brzoza i skrajnie nieodpowiedzialni lotnicy.
Ale żeby zbyt łatwo niczego nie przesądzać, a przede wszystkim, by jako patologiczni relatywiści dać szanse i drugiej stronie, uczciwie przyznajmy, że może i nieodpowiedzialni, ale za to wojskowi.
A to zmienia wiele, jeśli nie wszystko. Po pierwsze, ma się tych lotników. A poza tym, nawet skrajnie nieodpowiedzialnych, przy doborze odpowiednich kryteriów i determinacji, tzw. wolnej woli, można zamienić na jakichś innych. Na przykład na bohaterskich. Ordery nawet w detalu nie są drogie, a satysfakcja duża. Niewiele trzeba, by wielkodusznie zdystansować się od człowieczych ułomności.
Taka wymienialna na bohaterstwo skrajna nieodpowiedzialność powinna też oczywiście komuś służyć. Być oczekiwana i pochwalana. I jest. Produkcja bohaterów się opłaca.
Obwoływanie bohaterem związane jest z korzyściami, nie jest to czynność obrzydliwa, aczkolwiek nie ma wiele wspólnego z patriotyzmem.
Koszty zrobienia bohatera z grubsza zbilansowane, czas na kryteria i ewentualne szanse.
Lotnicy wojskowi, w odróżnieniu od cywilnych już resortowo, czyli genetycznie pokalani są nimbem bohaterstwa, odwagi, splendorem, zaszczytami, zasługami, orderami. Są od niebezpiecznych przelotów, przymusowych bohaterskich lądowaniań, od bycia poległymi, oddawania krwi za nasza i waszą, od salw armatnich. Warunek – muszą wiedzieć gdzie te ordery leżą, czyli postawić na właściwego zwierzchnika.
Od przewidywania skutków, odpowiedzialności, użerania się z notorycznie nie mieszającymi herbaty stewardesami, od braku możliwości kręcenia przewałów na dietach, rygorystycznego przestrzegania przepisów, tchórzliwych awaryjnych lądowań i od zawinionych katastrof, czyli zawierając wszystko powyższe w jedno od sterylnego kokpitu, to są właśnie lotnicy cywilni. Jak też od wymówienia pracy z okazji najczęściej nieopłacalności.
Dlaczego, tak to wszystko pięknie w lotniczym świecie jest poukładane?
Kierując się zdroworozsądkowymi przesłankami, a jedną z nich na pewno będzie zbliżanie się do końca notki, krótka konkluzja – jeśli skrajna nieodpowiedzialność (bohaterstwo) będzie komuś się opłacać, to nigdy nie zawaha się jej użyć. A co innego przecież opłaca się lotnikom, a co innego lotnikom wojskowym. Podobnie ich zwierzchnikom.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)