Przywoływana bez nazwiska kobieta (ponoć babcia Sebastiana Karpiniuka ze strony matki) w swojej wypowiedzi sprzed trzech lat nie odnosi się do istoty listu Marka Karpiniuka. Cezary Krysztopa w swojej dzisiaj pisanej notce też. Teściowa oczywiście nie mogła wiedzieć co za trzy lata zrobi zięć, Krysztopa zaś dobrze wie.
Starsza pani nie lubi zięcia – Krysztopa nie lubi mówić o wykorzystywaniu katastrofy przez PiS. Do czego więc wspólnie się odnoszą? Że Karpiniuk drań. A co z wykorzystywaniem przez Jarosława Kaczyńskiego katastrofy? Nie będzie drań prezesa oceniać, zdaje się mówić Krysztopa podpierając się cudzą teściową i jej starym listem. Może ta sama zasada determinuje Krysztopy wstrzemięźliwość?
Oskarżanie blogera, że zajmując się tematem w ogóle nie odnosi się do istoty zarzutu Karpiniuka, że czeka aż sprawę załatwi prywatne zdanie pani Karpiniukowej o zięciu, miałoby może i sens, gdyby Krysztopa poprzestał na wklejeniu starego kazanka teściowej. Ale bloger pozwolił sobie jednak skomentować treść listu Marka Karpiniuka:
tego nie wiem, ale jego wypowiedz jest niewatpliwie głupia
Powstaje więc pytanie. Czy to właśnie stanowcze apele o niewykorzystywanie katastrofy smoleńskiej w polityce i kampaniach wyborczych bloger Cezary Krysztopa uważa za wypowiedzi głupie? Czy za głupie uważa może jakiekolwiek apele do prezesa Kaczyńskiego?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)