Znamienne, jak Ci, którzy z pochówku zmarłych robią zawsze największe widowisko, najbardziej zbliżają się w nim do pogańskich misteriów. Podobnie, wzmożeni animatorzy teatralnie lamentacyjnej orgii na pokaz wierni są starotestamentowej odmianie katolicyzmu jeśli chodzi o chowanie osób nieakceptowanych przez siebie.
I nie chodzi tutaj, że oko za oko ząb za ząb. Chodzi o to, że na zwłoki nie ze swojej kasty rzucają się jak sępy. Dokonania, zasługi, odwaga, rzetelność, uczciwość czy inne przymioty chowanego nie będą w żadnym wypadku uwzględniane w tej ich żarłocznej ceremonii. W czyjąś intymność wlezą bez względu czy ten sobie tego życzy, czy nie. Swój czy obcy. Starotestamentowe bóstwo nie tylko im przecież na to pozwala, ale i nakazuje. Moralne kaleki kalekiego bóstwa.
Generał Jaruzelski to niewątpliwie ważne ogniwo w łancuchu demokratycznych przemian w Polsce. Ocenia to jego życiorys, a nie domorośli i kalecy pisarze jego życiorysu. Tyle.
Jestem dziwnie spokojny, że generał Jaruzelski zapewne sposób chowania sobie wybrał. Prawdopodobnie więc nie muszą się niepotrzebnie troskać o niepokojące ich szczegóły strażnicy rytuałów i sępi zwiadowcy. Swoje konwentykle mogą zachować dla swoich.
Wystarczy mu pamięć i szacunek tych, którzy najbardziej - wraz z nim - przyczynili się do ewolucyjnej zmiany w Polsce i tych, którzy najbardziej cieszą się właśnie z tych ewolucyjnych zmian.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)