Tymi słowami Aleksander Kwaśniewski raczej nie odnosił się do żałosnego festiwalu cmentarnych oprychów, nie kwitował ich parszywego języka, ich człowieczeństwa, nie dotykał chorej nienawiści naszczutej przez prawicową goebbelsownię tłuszczy.
Wyraził tym co najwyżej niezgodę na prawicowe kłamstwa, starające się zafałszować rolę Wojciecha Jaruzelskiego w historii Polski. Środowisko, które najbardziej u generała uwiera niedostępna im odpowiedzialność za Polskę, stara się wszelkimi siłami wmówić innym, że mają coś na temat generała do powiedzenia.
Nie mają nic. Oprócz ordynarnych bluzgów, zapominania faktów, politycznej fantastyki czy wreszcie zwykłych łgarstw nie mają do powiedzenia nic.
Tak jak człowiek, który występuje w procesie o przyjmowanie korzyści finansowych za załatwianie pozytywnej weryfikacji oficerom WSI jako oskarżony. Człowiek, który w swoich politycznych gierkach posuwa się dzisiaj do nadzwyczaj naiwnych manipulacji. Bez dowodów, bez świadków, bez nawet cienia wiarygodności. Kompletne nic.
Tak wyglądają "argumenty" prawicowych manipulatorów jeśli chodzi o rolę Wojciecha Jaruzelskiego w historii Polski. Bluzgi i kłamstwa.
Nie do końca więc zgadzam się z Aleksandrem Kwaśniewskim, bo walczyć o dobre imię generała po prostu nie ma z kim.
Taka prawda panie Sumliński. Jesteście wszyscy nadzy i bez argumentów. Z was tylko śmiać się można.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)