Na początek najważniejsza, i mam nadzieję, że pozostająca poza jakimikolwiek wątpliwościami, rzecz. Jakakolwiek decyzja w jej sprawie nie uwzględniająca jej zdania będzie tylko kolejnym gwałtem na niej. A zarazem dokończeniem tego już dokonanego.
To zarazem doskonały punkt wyjścia do wyboru właściwego etycznie rozwiązania. To jej sumienie, to jej wrażliwość i jej trauma. Nie moja, nie Twoja, i nie Hartmana czy Terlikowskiego.
Problemu nie będzie (wyjąwszy powikłania czy zagrożenie życia matki...), gdy postanowi urodzić. Z tym powinni wszyscy się zgodzić, zarówno "obrońcy życia" jak i obrońcy człowieka. Czyli jak by nie było też życia. Tyle że godnego, świadomego i samostanowiącego o sobie. Nie łamanego czyimiś prywatnymi przekonaniami, opartymi na nienaukowych fundamentach. I z w pełni wykształconym mózgiem, czego nie można powiedzieć o wczesnych płodach, a tym bardziej zarodkach.
Problem natomiast powstanie, gdy wbrew jej woli się ją do rodzenia zmusi. Wiele problemów. W tym np. taki, że dziewczynka w przyszłości bez problemu usłyszy z jaką żarliwością pan Terlikowski mówi również o upadlaniu kobiet, o instrumentalizacji kobiet, o wykorzystywaniu kobiet.
I to dziewczynka może niestety zbyt dosłownie odnieść do siebie, gdy będzie wbrew sobie nosić w łonie pamiątkę wielokrotnych gwałtów, a ten kolejny samiec, tylko po to by nie zmarnować spermy innych samców, będzie jej machał przed sumieniem brzemieniem morderczyni. Warto żeby wtedy wiedziała, że człowieka w królestwie zwierząt klasyfikuje się jako wielokomórkowe organizmy cudzożywne. I że jeden z nich, wykorzystując wyłącznie jedną komórkę - religię - właśnie się na niej żywi.
Ale to pewnie zrozumie dopiero jak sama zacznie pracować, lub gdy znowuż dowie się od "obrońców życia", że rodzenie i wychowywanie to ponoć też praca. No to niech się zastanowi, nosząc w sobie te wciśnięte na siłę geny bydlaków, dla kogo wtedy pracuje.
Kuzyni do gwałtu użyli wiadomo czego. Publicystyczny obrońca spermy gwałcicieli, do gwałcenia ludzi używa klawiatury laptopa i swojej prywatnej wizji świata. No i tego swojego Boga, którego nikt nigdy nie widział.
================================================================
Jeśli dziewczynka wraz z rodzicami nad rozwiązaniem postanowią pomyśleć nieco dalej od tego dusznego klimatu, a na przeszkodzie stanie im tylko niedostatek środków, mogą mieć pewność, że ludzie im pomogą. Niżej podpisany również.
Czekamy tylko na sygnał.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)