Odzew na ks. Lemańskiego prawdziwie ekumeniczne odwrócenie kierunku spowiedzi oczywiście jest. I bardzo dobrze, stymulowanie w przypadku tworów biologicznych to przecież samo zdrowie. Zaś jeśli już mowa o zdrowiu, to moglibyśmy wrócić do pewnej rozmowy ks. Lemańskiego z Nadpapieżem Terlikowskim, która wydaje się być zapalnikiem tej całej nagonki na Lemańskiego. I bynajmniej, choć to zdaje się być praprzyczyną tej absurdalnej dyskusji, nie w intencji potwierdzenia Nadpapieżowi diagnozy - on się z prawdziwym sobą nie kryje, my widzimy. Amen.
A więc zgrabnie wracając do owej rozmowy, chłopu w studio telewizyjnym poszło o to, że ksiądz katolicki się co prawda z medialnym katolickim wodzirejem doktrynalnie doskonale zgadzał, ale nie zgadzał się z jego - i podobnym jemu - językiem! Stąd gniew, późniejsze wzmożone obrabianie tyłka i żarliwe zakrzyki do nagonki i opluwania. A żarliwy, jak powszechnie wiadomo, Nadpapież również jest klinicznie, jeśli nie bardziej.
Przypominam to tylko dlatego, że to właśnie Terlikowski również i dzisiaj jest pierwszym (pomijając moją
przepowiednię, do której diabelsko wprost kusiło mnie by dodać, że wszystko zależy przecież od Terlikowskiego... :o) orędownikiem wykluczenia ks. Lemańskiego z KK.
Wszystko to składa się na jeszcze czarniejszy image polskiego KK. Polskim Kościołem, bardziej niż od kilku lat smacznie śpiący Episkopat czy chociażby głos wiernych, rządzą incydentalne impulsy i emocje tych najbardziej rwących się do bitki z krnąbrnym polskim społeczeństwem kościelnych hierarchów. Emocje sterowane medialnymi, rozrywkowymi wzmożeniami, generowanymi przez osobników uważających się za najpełniej, najpiękniej i najżarliwiej wierzących. Przez rozrywkowo katolickich spin doktorów.
I to właśnie ten egzotyczny, wzajemnie nakręcający się sojusz najgłośniej krzyczy dziś o "kościele Lemańskiego". Bo zagraża ich osobistemu. Temu prącemu do władzy, do nieograniczonych wpływów, a więc i mamony. I daj im Bóg tę mamonę, może pojadą gdzieś na dłużej i dalej.
Pozostaje tylko kwestia co będzie, gdy większość polskich katolików opowie się za wartościami, które reprezentuje ks. Lemański. Podpowiem, mniejsze wpływy, mniej władzy a więc i mniejsza kasa - czyli akurat to, o co ks. Lemański nie zabiega.
Wszystko to powoduje dzisiaj najważniejsze w temacie "Lemański" pytanie. Czy w założeniu obraźliwe i szydercze; "Kościół Lemańskiego" nie jest zarówno oznaką docenienia wagi przeciwnika, niezamierzonym komplementem, jak i tym samym zarządzonym już wyrokiem...
Bo jak to, autorytet KK z nadania wiernych?! Nie ma mowy! Nadpapież załatwi to z Hoserem szybciej, niż taki oczekiwany przez większość katolików kościół powstanie. I zwyczajnie ekskomunikuje zgadzającego się co prawda ideowo i doktrynalnie, ale zbyt narzekającego na jego język...
Takie czasy, takie kościoły. A papieży jak psów.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo