Chyba najczęstszą po wygraniu wyborów słyszaną formułką polityków PiS jest to, że demokracja nie cierpi, demokracja ma się dobrze, demokracja jest. Aż zaglądnąłem do encyklopedii. Faktycznie, jest. Przy okazji trafiłem na taką myśl:
a więc demokrację już mamy, teraz czas na demokratów...
Równie absurdalną jest kolejna dyżurna pisowska formułka, że różni nienawistnicy z powodu wygrania wyborów przez PiS kręcą nosami, a kręceniem tym wprost podważają wynik wyborów. Takie rozumowanie nie jest nawet infantylne, bowiem tu nawet nie sposób dostrzec rozumowania. Tu tylko wonieje tchórz, rozpacz i bezradność.
Na czym polega szczęście? Na tym, że masz prawo wyjść na plac i zawołać na cały głos: O Boże, jaki paskudny mamy rząd!
Dzisiaj stosunek PiS do demokracji doskonale ilustruje to, że na posiedzeniu Trybunału Konstytucyjnego nie pojawił się żaden z wnioskujących o odroczenie rozprawy dotyczącej ustawy PiS o Trybunale Konstytucyjnym. Zapewne dlatego wspominali o ciasteczkach i espresso, czyli mówiąc wprost, o kolejnym przeciągnięciu wywołanego przez siebie pata konstytucyjnego.
Ale nie da się zjeść ciasteczka nie mając ciasteczka. Wsadzanie palucha w cudze ciasteczka też łakomstwa nie zaspokoi. Dlatego obraz jest taki, że demokracja stoi tam gdzie zawsze, a PiS tylko się oblizuje i mlaszcze.
Jeżeli ma nasza demokracja swoje wady, musimy pokonywać te wady, a nie demokrację...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)