Myślę, że Wojciech Mann nie obraziłby się, gdyby ktoś go porównywał do konia pociągowego. Do araba zresztą też. Trójka bez Manna, Ptaszyna Wróblewskiego, Kuby Strzyczkowskiego, Niedźwieckiego i dziesiątków innych koni pociągowych to nie Trójka. I nie chodzi o nazwiska. Chodzi tylko o ludzi. I o przekazywanie pałeczki kolejnym ludziom. Trójka jest tylko wtedy, gdy to ludzie robią Trójkę. Jeżeli Trójkę chcą robić pisowcy, będzie to tylko Trójka PiS. Czyli już nie Trójka.
Po tej kolejnej pisowskiej rekwizycji i posadowieniu na stołku dyrektora Trójki swoich, nieco mogła dziwić cisza wśród załogi. Zapewne dlatego, że operację po wcześniejszej porażce z Sobalą postanowiono przeprowadzić w białych rękawiczkach. Albo raczej białymi rękawiczkami, co sprowadzało się do tego, że pisowskie facjaty postanowiono zastąpić ludźmi mniej obciachowymi.
Też się nie da. Przyniesiona w teczce dyrektor Paulina Stolarek Marat okazała się człowiekiem przyzwoitym i z pisowskiej teczki sobie wyszła. Zaraz po staraniach wszystkich zatrudnionych w redakcjach Aktualności i Publicystyki o ochronę praw pracowniczych podała się do dymisji.
Wygląda więc na to, że Wojciech Mann nie będzie jednak pisowskim koniem pociągowym. Propagandowa misja stajennego Lisickiego zaczyna napotykać na przeszkody. Ciekawe jak je będzie przeskakiwał. Mam nadzieję, że połamie sobie wszystkie nogi i wybije wszystkie zęby, bo pasuje do Trójki jak wół do karety.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)