Podmuchu żadnego nie poczułem, ale wystrzał był. Rzeczywiście był huk. Wszyscy go poczuliśmy.
My też już go poczuliśmy, panie prezydencie. Wszak dopiero wtedy, gdy na własne oczy zobaczyliśmy pana błyskotliwe wyprzedzanie na trzeciego przy szybkości 140 km/h. I bynajmniej nie na autostradzie, ale na drodze z ograniczeniem szybkości do 70 km/h. Piloci lękliwi bynajmniej nie byli. Pan również.
Z pana bohaterstwem są wszakże pewne problemy. Orderu za odwagę zapewne nie będzie. Stąd też to skromne podziękowanie panu za odwagę osobistego unaocznienia Polakom na czym polegała brawura i nieprzejmowanie się przepisami na pokładzie samolotu przewożącego pana poprzednika i 95 innych osób.
Obawiam się ponadto, że znajdą się ludzie upamiętniający planowany na Krakowskim Przedmieściu pomnik symbolicznymi sześcioletnimi oponami. Zamiast czerwono białych kwietnych wieńców. I ja ich już teraz doskonale rozumiem, bo gest ten jest jak żywo w duchu słów kardynała Wyszyńskiego, który mówił:
Ożywiajmy w sobie ambicję życia, tak konieczną Narodowi, który dotąd bardziej wsławił się sztuką bohaterskiego umierania niż umiejętnością życia.
Dlatego proszę się nie wzburzać. Zarówno pan, jak i ci składający te przyszłe nietypowe wieńce robicie to samo, przestrzegacie wszystkich piratów komunikacyjnych przed brawurą i bezmyślnością.
Szerokich rowów i gumowych drzew.

Opony wyczynowe
P.S. I proszę tylko nie szukać tego jadącego za panem i podstępnie filmującego. Naród może nie zrozumieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)