63 obserwujących
322 notki
325k odsłon
  127   0

Katastrofa Smoleńska, od zagadnienia technicznego, do społecznego

Smoleńsk, temat katastrofy smoleńskiej jak mało co podzielił polskie społeczeństwo. Z mojego, technicznego, punktu widzenia sprawę wyjaśniają raporty obu Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a zwłaszcza załączony do nich materiał z postępowania. Wszystko układa się w logiczną całość. Z wymową tego materiału trudno dyskutować, dlatego ze strony Antoniego Macierewicza widzimy ciekawy z punktu widzenia inżynierii społecznej manewr, że mimo przygniatającej wymowy materiałów zebranych przez obie KBWL są jednak jakieś bliżej nieokreżlone "wątpliwości", które to "wątpliwośc"i są przez podzącą z „naboru społecznego” podkomisję osób raczej niezwiązanych zawodowo z lotnictwem "badane" już od szeregu lat. Wpierw w ramach zespołu parlamentarnego (nie mylić z komisją parlamentarną), a teraz w ramach podkomisji (nie mylić z Komisją).  Jest to bez wątpienia ewenement na skalę światową.
Drugim manewrem socjotechnicznym widocznym w sprawie smoleńska jest „syndrom oblężonej twierdzy”. Antoni Macierewicz wmówił skutecznie dosyć sporej grupie społecznej, że tylko on i oni są depozytariuszami prawdy, choć nie za bardzo wiadomo jakiej, bo jak wiemy są wątpliwości. Motywem przewodnim jest wiara w zamach, bo Rosjanie mordując polskich oficerów w Katyniu musieli być przecież winni śmierci w Smoleńsku. To dogmat najwyższy z którym wszelka dyskusja jest zabroniona.

Maria Durska, jeżli to prawdziwe dane osobowe napisała notkę:
https://www.salon24.pl/u/mysle/1125244,wielkie-klamstwo-smolenskie
Więc pod tą notką zamieściłem komentarz w którym stwierdziłem prosty fakt, że od ścigania przestępców jest prokuratura, a Komisja Badania WYPADKóW Lotniczych jest, jak sama nazwa niedwuznacznie wskazuje, od badania WYPADKóW. A prokuratura milczy jak zaklęta.
Na to pani oczywiście mnie zbanowała, kasując równocześnie wpis.

Ciekawsze od samej notki są z punktu widzenia socjotechniki komentarze pod nią:
Rafał Broda
Pani zapłakana znajoma natychmiast rozpoznała prawdę, a kard. Nagy już dzień po tragedii ogłosił to w homilii nazywając ją dziejową katastrofą. Przesłanki, którymi kierowała się Pani znajoma były wystarczające, ale później doszły setki innych przesłanek, które to w sposób pewny potwierdziły. Tylko część z nich, te najbardziej oczywiste i niemożliwe do kwestionowania, przywołałem kiedyś, by wykazać ponad wszelką wątpliwość, że w Smoleńsku z premedytacją zlikwidowano polską elitę. ...

wiesława
"Nie było w naszej najnowszej historii lepszego probierza przyzwoitości i odwagi, zakłamania i podłości od sprawy katyńskiej. Trudno pojąć tych, zwłaszcza spośród grona aspirującego do odgrywania ról publicznych, którzy decydowali się na powtarzanie jawnego fałszu, pod dyktando obcego mocarstwa odpowiedzialnego za zbrodnię.
Z jakimi kalkulacjami kłamali uczeni historycy, dziennikarze, pisarze, na co liczyli prokuratorzy i sędziowie przypisując głoszenie „fałszywych wiadomości” oraz żądając kar i na nie skazując za prawdę o Katyniu? Widać twarda wiara, że systemowa zbrodnia i kłamstwo trwać będą jeszcze pokolenia, zabijała nie tylko sumienie, ale i wyobraźnię, że wszystko musi zostać powiedziane kiedyś do końca. Wcześniej czy później."

...
"Nie ma w historii III RP lepszego probierza przyzwoitości i odwagi, zakłamania i podłości od sprawy katastrofy smoleńskiej."
(z tym akurat się bez ograniczeń zgadzam)

11 lat po katastrofie smoleńskiej Polska jest podzielona na dwa obozy różniące się zasadami aksjologicznymi.
Każdego 10 dnia miesiąca do warszawskiej katedry przychodzą wieczorem tłumy ludzi aby modlić się w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Spora grupa naukowców podejmuje próby wyjaśnienia przyczyn katastrofy.


Moje Pierwsze Prawo PiS „PiS robi dokładnie to co zarzuca przeciwnikom, tylko do podęg wyższych, silnia“, potwierdza się tutaj kolejny raz w całej rozciągłości.
Jednym z elementów przekazu medialnego mediów związanych z PiS zaraz po katastrofie był domniemny SMS w który jakoby jednoznacznie określał winę pilotów, co wzbudziło w pewnych środowiskach silne oburzenie. Dzisiaj widzimy, że ci co się tak oburzali również bez cienia dowodu, w czasie gdy na wrakowisku jeszcze stygły szczątki wraku, już "wiedzieli" że to był zamach. I nawet się tego nie wstydzą, ba się tym chełpią.

I p. Wiesławo, NIE, nikt nie kpi, czy nie obraża OFIAR katastrofy. Dosadne oceny są pod adresem tych którzy naiwnym wmawiają, że od szukania (potencjalnych) morderców jest partyjna komisja, a nie państwowa prokuratura. Mam wiele współczucia dla rodzin ofiar i cienia zrozumienia czy szacunku dla tych co tragedię traktują instrumentalnie.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale