64 obserwujących
336 notek
339k odsłon
  345   1

Czy Górny Śląsk to Polska?

Idea autonomii padła na Górnym Śląsku na podatny grunt. W odróżnieniu od napoleońsko skrzywionej wizji Polski i Polaka Ślązacy byli obywatelami państwa pruskiego wchodzącego w skład federacji. Doskonale sobie z tego zdawał  Korfanty, a czego nie pojmowali panowie szlachta w Polsce. Typowy Ślązak rozumiał pod tym, że jego Heimat będzie po prostu polskim "Landem", co byłoby awansem wobec rejencji na kresach pruskiej prowincji.


Tylko wbrew temu co prawi uczony ..., no wiecie, tej autonomii praktycznie nie było. Od razu zaczął się bliski duszom typowych PiSowców "desant na stołki". Śląski Sejm (żaden tam debilny "sejmik województwa), w którym wobec bezczelności polskich władz "sanacyjnych" większość zdobyły (korzystające z ochrony przynależnej mniejszościom narodowym) ugrupowania niemieckie został rozwiązany. Paradoksem, którego gupie ..., no wiecie z zaściankiem między uszami nie pojmą, jest że Korfanty i inne polskie ugrupowania tworzyły blok z niemieckimi przeciw naruszaniu przez Polskę warunków Autonomii. Ojczyzna była ważniejsza niż nawet całkiem świeże rany. Koniec końców, wielce zasłużony dla Polski Korfanty musioł pitać za granica. Jak wrócił w przededniu II WS przysłowiowa polska gościnność zaoferowała Korfantemu przytulny pokoik na Pawiaku, gdzie co ranka klawisz budził go delikatnym pukaniem w drzwi celi. Zmarł krótko po zwolnieniu z tego przepełnionego staropolską gościnnością i oparami arszeniku sanatorium parę dni przed hitlerowską agresją.

O wyczynach polskiego komisarza, zwanego dla niepoznaki wojewodą Kurzydły vell Grażyński można książkę napisać. Ten dał wielce patriotycznie dyla przez Rumunię i  na dobry początek trafił na zsyłkę dla sanacyjnych PiSowców na  Isle of Bute. Jak widać u Polaków łaska pańska na pstrych chabetach jeździ.  

Więc Autonomia była, ale tylko obiecana. Zlikwidował ją de iure Parteigenosse Hitler inkorporując OS do III Rzeszy co potwierdził towarzysz Bierut przyjmując z pocałowaniem onucy prawie cały Śląsk. Wolna Polska nie poczuwa się do podjętych przed 100 laty w celu pozyskania ludności w obliczu plebiscytu, zobowiązań i kontynuuje napoleońsko-komunistyczną ideę którą propaganda III Rzeszy ujmowała "Jedna Rzesza, jeden Naród, jeden Wódz"(jak widać jest to idea uniwersalna bliska i sercu dzisiejszego władcy Polski). Na całkiem normalne upomnienie się Ślązaków polski zaścianek reaguje obelgami i pluciem jadem, tak jakby nie szło o sprawie w cywilizowany sposób porozmawiać.

Ale przed "autonomią" (tylko tak, bo jak wyżej wykazano, była to tylko wydmuszka, takie dzisiejsze "pińćset plus" minus inflacja) było jeszcze "III powstanie śląskie". Tak się to ładnie w propagandzie nazywa.

Zacznijmy od tego, że całe to "powstanie" było de facto, w świetle prawa międzynarodowego, zakamuflowaną polską interwencją zbrojną, na zdemilitaryzowanym decyzją państw sprzymierzonych obszarze państwa niemieckiego. Interwencją planowaną długofalowo wobec przerżniętego z kretesem przez stronę polską plebiscytu na Mazurach; gdzie Polska notabene podnosiła nie argument narodowościowy, lecz legalistyczny historyczności granic. Na Śląsku było odwrotnie, tutaj o historyczności granic świadczą po dziś dzień ruiny warowni na Jurze, więc podniesiono argument etniczny wywodzący się z powinowactwa języka. Sporą rolę grał też kler katolicki któremu pruskie reformy były tak samo w smak jak biznesmenowi z Torunia wizyta Urzędu Skarbowego.

Koniec końców, Polska plebiscyt (na który się zgodziła), przegrała i w życie wszedł "plan B", czyli na zdemilitaryzowany Górny Śląsk wkroczyły polskie "oddziały nieregularne", takie ówczesne putinowskie zielone ludziki. Niemieccy członkowie Policji Plebiscytowej zostali przez swoich polskich kolegów rozbrojeni. Broniącym się tu i ówdzie Ślązakom innej opcji zagrożono np. zbombardowaniem miasta przez pociąg pancerny z Polski, jak np. w Tarnowskich Górach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Wawelberg

To może się Wiesi nie podobać, ale postawienie takich kombatantów pod ścianą jak najbardziej mieściło i mieści się w kategoriach prawa wojennego, a na odznace tej grupy to pewnie SS się wzorowało.


Więc ta opowiadana przez Wiesię i inne zaścianki "prawda historyczna" jest o wiele bardziej skomplikowana i są rachunki krzywd których obca dłoń nie przekreśli.  Śląsk na przestrzeni dziejów był miotany pomiędzy obcymi mocami i od utraty własnej podmiotowości przez księstwa nie nie tworzył własnej państwowości. Nie tworzyła jej też nigdy taka Ukraina, będąca obecnie państwem z narodem i podmiotowością którą jedynie postsowiecki układ kontestuje.

Jednak brak własnej państwowości nie zmienia faktu, że na Śląsku, jako całości, powstało wiele lokalnych identyfikacji narodowych w oparciu głównie o przeróżne dialekty germańskiego i słowiańskiego pochodzenia. Dla niemieckich Schlesier aus Breslau ci mówiący Wasserpolnisch (rozwodnionym polskim) Slunsoki też nie byli pełnowartościowymi współobywatelami, bo katolocy, bo upper class, bo ....

Jak widać "patriotyczni" Polacy lubują się w przejmowaniu najgorszych wzorców.


Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale