Znana relacja gen. Piotra Pytla opisuje jak Antoni Macierewicz wywierając nacisk na generała stwierdził cynicznie i bez żenady "Panie generale, pan jest inteligentnym człowiekiem. Wie pan przecież, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne"
Historia działań Macierewicza pokazuje wpierw "zespół parlamentarny" który płynnie przeszedł w "podkomisję KBWLLP w celu ponownego zbadania ..."; Podkomisję, bo akwirowana na Salonie24 zbieranina amatorów nie miała rzeczowych i formalnych kompetencji by tworzyć Komisję. Niezależnie od nazwy głównym celem była deprecjacja ustaleń i kwalifikacji oficjalnych organów Państwa jak i zarzucanie opinii publicznej całą masą wykluczających się, ale zawsze "dowodów na zamach". Takie działanie ma nawet naukowe podstawy. Badania przeprowadzone przez Michaela Wooda z University of Kent wraz z kolegami pokazały, że osoby podatne na teorie spiskowe będą w nie wierzyć niezależnie od faktografii i zdrowego rozsądku. W ramach badania spytano grupy studentów o ich zdanie w kwestii różnych teorii spiskowych, od inscenizowanego lądowania na księżycu, poprzez wypadek księżnej Diany do zamachu na Word Trade Center. Studentom zaprezentowano po kilka poglądów z których część się wzajemnie wykluczała.
Zakładano, że studenci uznają tę lub inną tezę (lub żadną) za wiarygodną. W rzeczywistości było jednak inaczej. Osoby zakładające wiarygodność jednej teorii spiskowej zakładały również wiarygodność innych, odnotowali naukowcy.
Konkluzja artykułu: „Z punktu widzenia psychologów pokazuje to, że teorie spiskowe bazują na pojedynczym założeniu: z reguły, że rządy lub inne potentne grupy maskują prawdę. To, czy następujące po tym założeniu konkretne tezy się wzajemnie potwierdzają bądź wykluczają wygląda na obojętne - Najważniejsze, pasują do założenia podstawowego.”
Tak więc zespół parlamentarny, później podkomisja nie były w ogóle zainteresowana ustalaniem faktów lecz tworzeniem i zawalaniem infosfery całą masą mniej lub bardziej bezsensownych (do jawnych oszustw) scenariuszy zamachu, wybuchów czy domniemanych poszlak (jak choćby te słynne "żółwiki"). W tym zalewie propagandy rzeczowe informacje tonęły i toną w szambie tego szumu informacyjnego. Lata zapowiadany i przekładany "Raport" podkomedii nigdy nie został oficjalnie przyjęty, a zlecone przez nich badania zostały przed opinią publiczną ukryte. Badania te przeczą narracji wynikającej z "raportu", który w dużej mierze jest oszustwem bazującym na podstawieniu niezależnym badaczom nieprawdziwych danych. Dla typowego konsumenta narracji Macierewicza nie gra to najmniejszej roli.
Kiedyś już opisywałem moją rozmowę z kuzynem, który w czasach Ludowego Wojska Polskiego służył na lotnisku z zabezpieczeniu technicznym. Punkt po punkcie wypunktowałem jego, powtarzane przez media biznesmena z Torunia, Sakiewicza, braci Karnowskich narracje Macierewicza. Na koniec, jak tonący chwytający się brzytwy: "ale są wątpliwości". Nie umiał sprecyzować, ale "wiedział", że są.
I tu jest clou "narzędzia politycznego" Antoniego Macierewicza. Nie miało być prawdy, miały być wątpliwości. Niesprecyzowane, mętne ale wszechobecne. Miało ich być tyle, że w tym zamęcie przeciętny obywatel miał nie mieć szansy na wyrobienie sobie swojego zdania. Jak w cytacie św. Tomasz z Akwinu: ".. łatwiej jest przejść od fałszu do prawdy, niż od zamętu.".
Z jednym kłamstwem Macierewicza szło by się łatwo rozprawić, ale z szumem przez niego stworzonym, zakłócającym niczym komunistyczne zagłuszarki Radio Wolna Europa czy Głos Ameryki (dzisiaj byłyby to ingerencje w DNS) po prostu się nie dało. Rezultat znamy, po trumnach do koryta.
Czy tylko Macierewicz i Kaczyński korzysta z tego narzędzia?
To w sumie najciekawsze pytanie. Trudno oczekiwać by sukces Macierewicza nie pozostał niezważony na moskiewskiej Łubiance czy przez inne służby. Abstrahuję przy tym od tego czy to "dostrzeżenie" miałoby być wymierne w medalach i monetarnych gratyfikacjach czy tylko cichym uznaniu dla "pożytecznego idioma". Rosja ma niewątpliwie interes w dzieleniu i polaryzowaniu polskiego społeczeństwa. USA też; Polska jest dla polityki USA koniem trojańskim mającym rozbijać europejską spójność i podkopywać fundamenty europejskiej integracji. Ale dopatrywanie się tutaj zakulisowego działania USA to przesada. Za to nie można wykluczyć, że i Chiny, które mają podobne zapatrywania na Unię Europejską, odkryły to narzędzie i z niego korzystają.
Stąd też zagłuszarki pracują dzień i noc potwierdzając tezę, że ".. łatwiej jest przejść od fałszu do prawdy, niż od zamętu" sieją ten zamęt ile się da.
Spójrzmy na Salon24, niejaki Niegracz, Quwerty, po kolejnym wyrzuceniu z Salonu reinkarnacja jako Istorias regularnie dba o poziom szumów, "... mi się zdaje ...".
26.05.2026, 07:55
25.05.2026, 18:33
25.05.2026, 08:27
23.05.2026, 10:37
22.05.2026, 21:09
22.05.2026, 07:33
21.05.2026, 11:50
...
i tak debilizmy powielane są setki razy w najprzeróżniejszych wariacjach. Ten szum powoduje, że i algorytmy sztucznej inteligencji się w tym szumie gubią, że i im jest ".. łatwiej jest przejść od fałszu do prawdy, niż od zamętu." Gubią się w tym zamęcie jak człowiek. I tak "sztuczna inteligencja" odpytywania przez Niegracza z Quwety posiłkuje się cytatami Niegracza z Quwety które są omniprezentne.
Tylko komu na tym tak naprawdę zależy? Cui bono? Kto ma tu interes?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)