W ramach zawalania internetu szumem informacyjnym i sianiem zamętu w nie wiadomo czyim interesie krętacz Istorias pastwi się, znaczy próbuje, w kolejnej knotce nad bardzo rzeczowymi i fachowym blogerem, p. Jarosławem Klimentowskim.
Trochę w tym mojej "winy", bowiem opinię p. Jarosława przytoczyłem w kolejny raz powracającej dyskusji w kwestii oceny pracy załogi w świetle przepisów ich obowiązujących.
Lecz nie o przepisy mu idzie, tylko o dyskredytację osoby w świetle dyskusji o przeciążeniach.
Ale oszust Istorias odgrzebując te ole camele ma pecha . Dzisiaj każdy głupi smartfon ma akcelerometr. Więc każdy może sobie sprawdzić.

Tak więc smartfon, apka akwirująca dane z akcelerometru smartfona, taśma z rzepem. Tą taśmą mocujemy smartfon do stopy i idziemy w miarę spokojnie, ale szybko, parę kroków.
Wynik? 6 g

Podskok, taki lekki?
12 g

grafika AI z notki
Jest pewien problem jak go wystarczając sztywno zamocować, tak by mierzył przeciążenia działające na kręgosłup,
smartfon na kręgosłupie idąc?
2 g,
lekki podskok na sztywne nogi
6 g

smartfon spuszczony z 20 cm na stół (ma etui)?
15 g
i tak można się bawić aż do degradacji kości lub smartfona.
Jak widzimy, szacunki kolegi blogera Klimentowskiego doskonale pokrywają się ze zmierzonymi. Tymi którzy nie znają fizyki są Niegracz z Istoriasem szukający w quwecie jeleni na smoleńskie siano.
Istorias, piękne autoportrety!!! Chapeau!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)