z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
90 obserwujących
479 notek
971k odsłon
1334 odsłony

Kilka zdań (subiektywnych) o rekonstrukcji rządu.

Wykop Skomentuj43

Wróbelki ćwierkają, że we wrześniu możliwe są przetasowania, nie tylko w rządowych ławach, ale i w Prawie i Sprawiedliwości. W PiS prawdopodobne jest umocnienie pozycji premiera Mateusza Morawieckiego. Niewykluczone, że szef rządu dostanie w partii rządzącej stanowisko wiceprezesa, co może sprawić, że stałby się nietykalny dla ziobrystów, czyli ludzi związanych z Solidarną Polską, której liderem jest Zbigniew Ziobro. O zmianach w PiS, które moim zdaniem są niezbędne do utrzymania nie tylko władzy, ale i "najtwardszego" nawet elektoratu, przygotowuję osobną notkę ( będzie się działo), skupię się zatem na 'ćwierkanej" rekonstrukcji rządu. Zmiany w rządzie mają mieć dwa wymiary. Planowane są zmiany personalne  wśród ministrów, drugi wymiar zmian w rządzie to jego planowane odchudzenie. W tej chwili w Polsce funkcjonuje 21 ministerstw, a rząd w marcu liczył 112 osób. Jest zatem z czego schodzić, bo drugi rząd Mateusza Morawieckiego okazał się rekordowy  pod tym "przerostowym" względem. Mówi się, że możliwy jest scenariusz, w którym koalicjanci Prawa i Sprawiedliwości stracą po jednym resorcie. Obecnie Solidarna Polska Ziobry ma ministerstwa sprawiedliwości i środowiska, z kolei Porozumienie Jarosława Gowina – rozwoju oraz nauki.


Możliwe jest ponowne scalenie resortów środowiska i klimatu lub też włączenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego do Ministerstwa Edukacji. Problemy może mieć Marek Zagórski, minister cyfryzacji, bo rozważane jest rozwiązanie jego resortu. Przy okazji zmian strukturalnych zredukowana ma też być liczba wiceministrów. Pytany o planowane zmiany premier Morawiecki podkreślił, że "potrzebę reform musi przyjąć cały obóz rządzący". - Wszyscy. Nie można myśleć, że możemy świętować i czekać na kolejne sukcesy. Nie mamy żadnej gwarancji, że wygramy w 2023 r. W mojej ocenie bez istotnych zmian nie wygramy - powiedział.


Dokładnie tak. Podobno chodzi o "przyśpieszenie działania, uproszczenie procesu decyzyjnego, zwiększenie skuteczności rządu" według idei "less is more" ( mniej znaczy więcej). - Jeśli mamy wiele ministerstw i agencji, to z jednej strony pojawia się szansa na specjalizację, ale z drugiej strony każdy się okopuje, dochodzi do przewlekania procedur, toczone są sztuczne dyskusje. Wszystko to prawda, ale pojawia się problem odwiecznej pięty achillesowej PiS, czyli marketingowo - medialnej strony rządu, który od czasów Beaty Szydło popadł w nijakość graniczącą z kompletną nierozpoznawalnością członków rządu. Osobiście z rozrzewnieniem wspominam może i kontrowersyjne, ale wyraziste i "charakterne" osobowości rządu niezwykle popularnej, cenionej i charyzmatycznej Pani Beaty: Antoniego Macierewicza, Elżbiety Rafalskiej, Pawła Szałamachy, Ś.P. Jana Szyszko, czy nawet odkrywcy San Escobar - Witolda Waszczykowskiego. Atrybuty kompetencyjne pomijam, bo nie mam dostatecznej informacji dotyczących fachowości poszczególnych ministrów ( z rządu Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego), ale w obszarze "miękkim" (czyli wspomnianym wcześniej marketingowo -medialnym) chyba niewiele z tego zostało. A planowane rekonstrukcja nic pod tym względem nie zmienia, chyba, że pojawią się "nowe twarze". Przyjrzyjmy się.


Premier Mateusz Morawiecki. Jego pozycja jest niezagrożona, co z jednej strony cieszy, bo zapewnia pewną ciągłość polityki dobrze rozumianej "dobrej zmiany" , z drugiej grozi stagnacją i "obrastaniem w piórka" "pozamorawieckiej" strony rządu ( i Zjednoczonej Prawicy, którą stać na stawianie się szefowi rządu). Bo problemem jest pewna nijakość Morawieckiego, który -  z założenia - miał godzić jastrzębie z gołębiami. No i średnio to wychodzi, bo kiedy trzeba być jastrzębiem - Morawiecki eksponuje gołębie serce i  odwrotnie, co powoduje wiele zamieszania i nieporozumień - zarówno w elektoracie PiS, na Nowogrodzkiej, jak i na linii Pałac Prezydencki - rząd. Rozumiem, że nie stać nas w Polsce na kogoś formatu Viktora Orbana, ale Morawieckiemu do tej ligi chyba za dużo brakuje. Niemniej - bo nie ma nikogo lepszego - niech będzie Morawiecki.


Piotr Gliński. Na teraz wicepremier, Minister kultury i dziedzictwa narodowego, przewodniczący Komitetu do spraw Pożytku Publicznego, ma po rekonstrukcji być szefem "super resortu". "DGP” donosi, że mógłby on zostać ministrem kultury, edukacji, nauki i sportu. Byłaby to nie tylko "nagroda za wierność” partii, ale też cios w nielojalnego Jarosława Gowina. Trzecim powodem jest słaby wynik wyborczy PiS wśród młodych. Gliński miałby wprowadzić zmiany w szkołach i na uniwersytetach, które w dłuższej perspektywie odmieniłyby ten trend. Pewnie Gliński to "łebski gość" i takie sprawia wrażenie, ale choćby został "człowiekiem roku" tygodnika "Time", to w Polsce jest i będzie "premierem z tabletu", czyli mało poważanym i mało charyzmatycznym "profesorkiem z Nowogrodzkiej". On ma poprawić wynik PiS wśród młodzieży? Wolne żarty.

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka