Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
154 obserwujących
692 notki
1562k odsłony
  927   7

Co z tą wojną, czyli raczej niefajne perspektywy

Wieści z frontu wojny na Ukrainie są dobre. Według mediów NATO zostało wzmocnione przez "szaleństwo Putina”. Ukraina, potężnie uzbrojona przez Zachód, prowadzi kontrofensywę i odpycha najeźdźcę. Na arenie międzynarodowej sankcje przynoszą owoce. Finlandia i Szwecja, czując się zagrożone, zdecydowały się przystąpić do Sojuszu Atlantyckiego. Wkrótce Rosjanie obalą krwawego dyktatora na Kremla.


Problem jest tylko taki, że tej radosnej narracji przeczą fakty, wśród których szczególnie niepokoić powinien ten: tylko około jedna trzecia broni Zachodu dociera na front. W państwie, w którym poziom korupcji jest jednym z największych w świecie, nikogo nie powinno dziwić, że Ukraińcy są nadmiernie "przedsiębiorczy" i NATO-wska broń po okazyjnych cenach trafia głównie na Bałkany. Ostrożne szacunki wskazują, że wkrótce w Kosowie i Albanii  jest/będzie potężny arsenał militarnego sprzętu i broni wartości około 18 miliardów. Powstaje pytanie: czy jest to zwyczajna rozrzutność Pentagonu, które dostarczając broń Ukrainie wyrzuca pieniądze w błoto, czy raczej USA inwestuje w następną wojnę? Zaskakujące jest w tym wszystkim to, że po upadku Mariupola Amerykanie skłonni są wysłać na Ukrainę dodatkowe 40 mld dolarów, przy pełnej wiedzy, że już straciły około 14 mld dolarów, które zostały sprzeniewierzone przez Ukraińców. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że także z tych 40 mld dolarów dwie trzecie nigdy nie dotrze do celu. Już lwia cześć przeznaczonej dla Ukrainy broni, zwłaszcza najcięższej, jest dostępna na bałkańskim czarnym rynku, zwłaszcza we wspomnianym Kosowie i Albanii. które stały się głównymi miejscami przemytu na tym obszarze.


Jak poważnym zagrożeniem dla pokoju w Europie jest "bałkański kocioł" pisać chyba nie trzeba. Nieudany zamach stanu w Czarnogórze, protesty w Kosowie, Serbii czy Albanii. W ostatnich latach w krajach Bałkanów Zachodnich ciężko mówić o stabilizacji i spokojnym rozwoju. Wzrost napięcia w regionie, szczególnie mowa tu o Bałkanach Zachodnich, czyli krajach byłej Jugosławii, jest w pewnym stopniu wynikiem szerzej niż na Ukrainie pojętej wojny "proxy" Rosji z Zachodem, przy czym w tym akurat wypadku nie jest to tylko rywalizacja Moskwy z NATO, ale też z UE. Obie te struktury rozszerzają się na kolejne kraje bałkańskie, niwelując w ten sposób geopolityczną "białą plamę” na naszym kontynencie, co nie podoba się na Kremlu, która nie chce stracić w tym regionie wpływów - zwłaszcza w Serbii.


Wojna na Ukrainie jasno pokazuje, że Amerykanom wojna z Rosją (lub w ogóle wojna) jest bardzo potrzebna. Nie jest tu istotne czy bardziej ze względów politycznych czy gospodarczych, ale tylko wojną USA może uratować pozycję "światowego żandarma" i coraz bardziej walącego się mocarstwa. Inwestycja w wojnę z Rosją na terenie Ukrainy powoli zamienia się w klęskę i dla sztabowców i politykierów z Pentagonu staje się jasne, że trzeba szukać nowego frontu wojny z Rosją - niewątpliwie osłabioną i wciąż mocno zaangażowaną militarnie na Ukrainie.



Ale ta wojna powoli, ale nieubłaganie zmierza do swojego końca. Armia ukraińska jest skrajnie wyczerpana. Niemal wszędzie się cofa, a kilka wyjątków nie zmienia ogólnego obrazu. Prawie 16 tys. ukraińskich żołnierzy jest praktycznie otoczonych w kotle w pobliżu Siewierodoniecka i Lisiczańska we wschodniej Ukrainie. 19 maja w Siewierodoniecku wybuchła wielka bitwa, a stacjonująca tam ukraińska 115 brygada nagrała wiadomość do Zełenskiego, że nie chcą już walczyć za Ukrainę z powodu braku wsparcia i ciężkiego uzbrojenia. Ukraińskie siły zbrojne w dalszym ciągu setkami uciekają z pola bitwy i poddają się masowo siłom rosyjskim, woląc poddać się im, a nie siłom DNR, których odwetu obawiają się z powodu okropności, jakie wyrządzili ludności cywilnej Donbasu. Brakuje amunicji.


Sytuacja gospodarcza Ukrainy jest równie katastrofalna. Rosja od kilku tygodni systematycznie atakuje rafinerie i składy paliw. Zniszczone zostały mosty wzdłuż linii kolejowych, którymi sprowadzano paliwo z Mołdawii i Rumunii, co powoduje boleśnie odczuwalny niedobór benzyny i oleju napędowego i nawet armia ukraińska narzuca racje paliwowe. Na tych kilku stacjach, które wciąż są czynne, stoją ogromne kolejki pojazdów, które próbują zaopatrzyć się w paliwo. A Zełenski nadal prosi o pieniądze i broń, aby "bronić” swojego kraju. Widząc rzeź, która ilustruje jego szaleństwo i szaleństwo jego mocodawców, sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Lloyd Austin, Austin 13 maja ściszył bojowe okrzyki i w rozmowie przez telefon prosił Siergieja Szojgu o natychmiastowe zawieszenie broni podkreślając "znaczenie utrzymywania linii komunikacyjnych”. Ten sam Lloyd Austin wcześniej, podczas swojej podróży do Kijowa pod koniec kwietnia (wspólnie  z sekretarzem stanu Antony Blinkenem) oświadczył: "Stany Zjednoczone chciały, aby Rosja osłabiła się do tego stopnia, żeby ​​nie mogłaby już nigdy dokonać podobnej inwazji, co inwazja na Ukrainę”. Jak widać zmiana tonu wypowiedzi jest dosyć znacząca.


A sankcje? Przyjrzyjmy się krótko ich  realnym konsekwencjom. Środki mające na celu wykluczenie Rosji z międzynarodowego systemu finansowego nie mają na nią wpływu. Kontynuuje import i eksport w miarę potrzeb, zmuszona tylko zmienić dostawców i klientów. Szybko ustanowiła odpowiednik SWIFT z BRICS  (RPA, Brazylia, Chiny i Indie), chociaż nie może już handlować bezpośrednio z resztą świata. Skutki? Już teraz trudni kupić nawozy na bazie potasu. Oczywiści Zachód "zapomniał", że Rosja i Białoruś są tutaj głównymi eksporterami. Szykuje się zatem głód. Sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych António Guterres już oficjalnie alarmuje, że sankcje Zachodu stwarzają ryzyko głodu nie w Rosji, ale w pozostałej części świata, a zwłaszcza w Afryce. Na dokładkę Turcja i Chorwacja sprzeciwiają się przystąpieniu nowych członków do NATO, zatem z głośnych zapowiedzi przystąpienia do NATO Skandynawów będą raczej nici. Co prawda można ich przekonać, ale kosztem radykalnych zmian politycznych - zwłaszcza w UE - którym ludzie Zachodu zawsze się sprzeciwiali.


Reasumując zanosi się na głód, który wywoła nowe wojny i masowe migracje do Unii Europejskiej - głównie z Afryki. Zanosi się na wrzenie w "bałkańskim kotle" z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami. Zanosi się rzeź Ukraińców, poświęconych dla obłędu Zelenskiego i zanosi się na się na powstanie Noworosji, która obejmie całą wschodnią i południową Ukrainę. Raczej będzie niefajnie...




Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale