22 obserwujących
155 notek
164k odsłony
  310   0

Czy konserwatyst(k)a może wspierać nielegalnych migrantów?

Zdjęcie ilustracyjne. Każdy może mu przypisać znaczenie, jakie chce. Zrobione w Warszawie, niedaleko Hali Mirowskiej. 1.1.2022.
Zdjęcie ilustracyjne. Każdy może mu przypisać znaczenie, jakie chce. Zrobione w Warszawie, niedaleko Hali Mirowskiej. 1.1.2022.

Temat dzisiejszego wpisu wyłonił się w wyniku dłuższej dyskusji, którą miałam na twitterze. Bodźcem do dyskusji był wpis Janiny Ochojskiej, która wysłała zdjęcie 14-letniej Tiby z Iraku. Dziewczynka trzyma w ręku egzemplarz Gazety Wyborczej z opublikowanym swoim listem zawierającym opowieść o swoich losach oraz apel o zwolnienie swojej rodziny ze strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców. Sama Tiba przebywała w tym czasie w szpitalu, gdzie również była pilnowana przez strażników. Pod wpisem wywiązała się dyskusja, w której poruszono wiele wątków, w tym znacznie wykraczających poza historię tej dziewczynki. Twitter nie pozwala na systematyczne przedstawianie argumentów, bo ogranicza znacznie długość wypowiedzi, a to do rzeczowej dyskusji nie zachęca. Obiecałam więc Współtwitterowiczom napisać dłuższą wypowiedź na temat tego co myślę o kryzysie migracyjnym. Mój wpis będzie długi, ale podzielę go na podrozdziały, tak by się lepiej czytało.

Historia Tiby

Ponieważ od tej historii się zaczęło, któtko przypomnę. Tiba pochodzi z Iraku, wraz z matką Ayyam, ojcem Atheere, siostrą Zeinab oraz dwójką braci - Alim i Mohemmedem opuściła rodzinny kraj i przez Białoruś usiłowała dostać się do Polski. Po kilku „push-backach” rodzinie udało się dostać do Polski i złożyć wniosek o azyl, ale po ośmiu dniach pobytu pod opieką lekarzy rodzinę umieszczono w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców na okres 60 dni. Dziewczynka komentuje to tak, że skazano ich na 60 dni więzienia, co z formalnego punktu widzenia nie jest ścisłe, ale o tym później. W każdym razie z wyglądu ośrodek od więzienia się nie różnił: drut kolczasty, umundurowani strażnicy, wyjścia na spacer tylko w określonych godzinach itp. Dziewczynka pisze: „Zaczęłam potwornie bać się wojska i straży. Nawet gdy spaliśmy, przychodzili do naszego pokoju, żeby sprawdzić, czy nadal jesteśmy w łóżku, czy nie uciekliśmy.”. Gdy 27.12. 2021 r. sąd przedłużył pobyt w ośrodku o 4 miesiące dziewczynka popadła w depresję. Przestała przyjmować posiłki oraz napoje. Początkowo odmawiano jej wszelkiej pomocy (poza dawaniem tabletek nasennych), twierdząc, że dziewczynka symuluje. W końcu jednak stan na tyle się pogorszył, że jeden ze strażników wysłuchał prośby siostry Tiby i wezwał karetkę. Tibę zabrano do szpitala. Stamtąd napisała wspomniany już list, w którym prosi o wolność dla siebie i swojej rodziny. List przetłumaczyła Nina Michnik z kolektywu Podróżnych Ugościć. 9.02. 2022 r. list wydrukowała Gazeta Wyborcza (Uchodźcy. Mam 13 lat. Pragnę wolności dla siebie i mojej rodziny (wyborcza.pl), a następnego dnia rodzinę zwolniono z ośrodka zamkniętego, przewieziono do ośrodka otwartego, a następnie mieszkania, które wynajęła Fundacja Leny Grochowskiej. Pierwotnym celem fundacji była pomoc w repatriacji Polaków ze wschodu, ale w sytuacji kryzysu migracyjnego Władysław Grochowski, właściciel hoteli Archee wraz z żoną zadeklarowali, że rozszerzą działalność o pomoc migrantom (Tiba zakończyła głodówkę. Ona i jej rodzina zwolnieni z ośrodka zamkniętego w Białej Podlaskiej (wyborcza.pl)). Będę tu używać określenia migranci, a nie uchodźcy, by nie wzniecać niepotrzebnej dyskusji terminologicznej. Prawidłowo byłoby pisać o osobach ubiegających się o status uchodźcy, ale to za długa fraza. Uchodźca też jest migrantem, więc myślę, że słowo to jest neutralne.

Tak więc historia Tiby dla niej i dla jej rodziny na razie skończyła się happy endem, o czym w chwili dyskusji nie wiedziałam, ale i tak dyskusja w mniejszym stopniu dotyczyła tej konkretnej sprawy, bowiem raczej koncentrowała się na sprawach ogólniejszych.

Pakiet wiązany?

Zacznijmy od sprawy najogólniejszej. Czy ludzie zawsze muszą mieć poglądy zgodne z jedną z sił politycznych dominujących w kraju czy na świecie? Czy jeśli nie lubi się afirmacji „nowinek obyczajowych”, uważa się Antifę oraz Black Lives Matter za organizacje przestępcze, jest się krytycznym wobec politycznej poprawności, nie uważa się instytucji Unii Europejskiej za absolutną wyrocznię to czy koniecznie trzeba być nieczułym na cierpienia osób, które w poszukiwaniu lepszego życia podjęły decyzje pociągające za sobą złamanie prawa? Czy nie można w równym stopniu potępiać rozbijania „Marszu Niepodległości”, jak i stosowania procedury push-back? Pytania te tylko z pozoru są retoryczne, bo obywatel w końcu powinien zagłosować na jakąś partię. Może oczywiście nie głosować, choć nie w każdym kraju, bo np. w Belgii czy Australii głosowanie jest obowiązkowe, ale i tam może oddać głos nieważny, ale jest to równoznaczne z byciem nieobecnym, a ci jak wiadomo nie mają racji. Nie jest jednak tak, że „pakiety” są czymś sztywnym. Mogą być modyfikowane w zależności od woli elektoratu. Jeśli jakaś partia przekona się, że jej elektorat jakiegoś elementu pakietu nie przyjmuje – zmienia go. Dlatego warto deklarować swoje poglądy. Może okaże się, że nie jestem tak bardzo odosobniona?

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale