16 obserwujących
108 notek
100k odsłon
553 odsłony

RPA: Śmierć Penny Sparrow czyli jak zniszczyć człowieka

KwaZulu-Natal - plaża w uMdloti - ok. godziny jazdy od Scottburgh, gdzie Penny Sparrow świętowała Nowy Rok. Wrzesień 2016 r. Plaża o tej porze roku jeszcze pusta, zdjęcie własne
KwaZulu-Natal - plaża w uMdloti - ok. godziny jazdy od Scottburgh, gdzie Penny Sparrow świętowała Nowy Rok. Wrzesień 2016 r. Plaża o tej porze roku jeszcze pusta, zdjęcie własne
Wykop Skomentuj2

W czwartek (25.07.2019) rano pani Charmaine Cowie poinformowała o śmierci swojej matki Penny Sparrow. Nazwisko pewnie Czytelnikom nic nie mówi, ale zaraz wyjaśnię. Będzie to smutna opowieść o lekkomyślności, braku proporcji, nienawiści, a nawet utracie człowieczeństwa, bo jak nazwać to, że ktoś cieszy się ze śmierci starszej kobiety, którą wcześniej zrujnowano finansowo i zmuszono do ukrywania się. Będzie też o innych sprawach i paranoi czasów współczesnych, które brak poprawności politycznej uznają za przestępstwo gorsze od rabunku, a nawet czasem równe jeśli nie zabójstwu to współpracy z zabójcą.  

Ale od początku: Około 70-letnia emerytowana pracownica biura nieruchomości - Penny Sparrow wraz z rodziną spędzała wieczór sylwestrowy z 2015 na 2016 rok. Było to w wynajętym tzw. „mieszkaniu wakacyjnym” w Scottburgh, nad Oceanem Indyjskim w prowincji KwaZulu-Natal. Z balkonu mogła obserwować jak ludzie świętują Nowy Rok na plaży. Z początku było nawet przyjemnie, później jednak imprezowicze zaczęli bardziej „rozrabiać”, ostatecznie po imprezie zostały góry śmieci. Parę dni później komunikowała się na Facebooku z koleżanką. Koleżanka chciała odkupić parę restauracji na plaży, które od dość dawna stały puste, ale nie mogła tego zrobić z przyczyn politycznych. Zwierzała się jednak Penny Sparrow, iż może dobrze, iż ich nie przejęła, bo na plaży robi się niemiło, między innymi wspomniała o śmieciach. Na to Penny Sparrow odpowiedziała (tłumaczenie moje, trochę „chropawe”, bo taki też był jej wpis, oryginał w przypisach):

„Te małpy, które wpuszczono w Sylwestra i Nowy Rok na miejskie publiczne plaże, nie mają krzty wychowania, więc wpuszczenie ich oznacza zaproszenie olbrzymiej ilości śmieci, kłopotów i dyskomfortu dla innych. Przykro mi to mówić, byłam wśród świętujących i to co zobaczyłam to sami czarnoskórzy. Coś okropnego. Znam kilku wspaniałych, mądrych czarnych. [Ale] te grupy małp nawet nie próbują. Ale oni myślą, że mogą wyrażać swoje opinie o statucie [nie wiem o co dokładnie chodzi z tym statutem, ale podejrzewam, że bardziej może chodzić o status] i robić co chcą. Ojej… od dziś będę mówić o czarnych z RPA „małpy”. Widuję śliczne małpeczki, które robią to samo. Biorą śmieci i rozsypują je.”

Wypowiedź mało elegancka, zwłaszcza, że w RPA w czasach apartheidu faktycznie istniały plaże tylko dla białych, choć w latach osiemdziesiątych XX w. (więc jeszcze za rządów białych) zaczęły stopniowo znikać, a wypowiedź zdaje się sugerować, że segregacja powinna wrócić. Porównanie z małpami też jest mało sympatyczne, choć tu zostało złagodzone poprzez wyraźne zaznaczenie, iż chodzi o zwyczaj rozrzucania śmieci (więc nie jakąś rzekomą niższość ewolucyjną czy podobieństwo do małp). U nas tego typu wpis przeszedłby prawdopodobnie bez echa, zwłaszcza, że napisany przez nieznaną nikomu osobę.

Wpis przeznaczony był dla znajomej. Nie jest dla mnie do końca jasne jak znalazł się w domenie publicznej, w każdym razie gdy się to stało rozpętała się burza. Na Penny Sparrow posypały się groźby karalne. Jak mówiła w wywiadzie z News24 – nie mogła nawet do kogoś zadzwonić, gdyż na jej telefon nieustannie ktoś dzwonił z groźbami zabicia, zgwałcenia, spalenia domu itp. Groźby otrzymywała też córka Penny. O ile Penny po prostu zniszczyła swój telefon, córka swój zaniosła na policję. Policja jednak nie zajęła się tą sprawą.

Na tym się nie skończyło. Penny Sparrow stanąć musiała przed Sądem ds. Równości (Equity Court), a następnie sądem karnym. Jest to co najmniej dziwne, bo nie powinno się karać dwa razy za to samo przestępstwo, ale w RPA to rutynowa praktyka. Penny nie pojawiła się przed sądem ds. Równości, gdyż ukrywała się zmieniając miejsca zamieszkania. Nie ukrywała się jednak przed wymiarem sprawiedliwości, lecz przed potencjalnymi napastnikami. Z Sądem ds. Równości jednak korespondowała. W jednej z tych korespondencji 70-letnia, chora na cukrzycę Penny Sparrow dowiedziała się, że ma uczęszczać na jakiś kurs poświęcony równości (ma go opłacić z własnych pieniędzy), oraz w ramach zadośćuczynienia ma zbierać śmieci na plaży i to w szczycie sezonu – w grudniu (na półkuli południowej to odpowiednik naszego czerwca, poza tym sezon wakacyjny z uwagi na przerwę świąteczną). Odpisała, że z przyczyn zdrowotnych nie jest w stanie wykonywać tej pracy. Pismo pozostało bez odpowiedzi. Ostatecznie Sąd ds. Równości nakazał Penny Sparrow (nie było jej na rozprawie) wpłacenie 150 tysięcy randów (ok. 50 tysięcy złotych) na rzecz Fundacji Adelaide i Olivera Tambo. Miała na to dwa miesiące. Penny utrzymywała się z emerytury 1400 randów, więc kwota nie była do zapłacenia. Odwoływała się od wyroku i uzyskała tyle, że sumę rozłożono na 2 lata. Czy ostatecznie zapłaciła czy nie, tego nie wiem, bo w mediach pojawiają się różne na ten temat informacje.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka