Tydzień temu w internetowym przedruku artykułu z “Faktu” znalazłem skróconą listę prelegentów piątkowej imprezy organizowanej przez Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenie “Rozwój Plus”. Trzeba przyznać, że zrobiła ona na mnie pozytywne wrażenie:
- Robert Winnicki – były poseł i lider Konfederacji
- Paulina Matysiak – posłanka (kiedyś partii Razem) znana i lubiana z powodu bezkompromisowej wierności swoim wartościom, zabieganiu o sprawy zwykłych ludzi (zwłaszcza w obszarze przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu) oraz zapału do działania ponad podziałami
- Marek Jurek – były marszałek Sejmu znany z wierności zasadom chrześcijańskim
- Prof. Jan Żaryn – historyk i senator, konserwatysta
- Gen. Rajmund Andrzejczak – no, tego akurat najmniej lubię z całego grona, bo na trzy dni przed wyborami “zdezerterował” aby nie być niszczonym przez nową władzę jako przykład “pisowskiego nieudacznika” (do spółki z drugim “dezerterem” odpowiadał za kilka wpadek wojska: zgubiona rosyjska rakieta, przepuszczone śmigłowce itp...)
- Gen. Jarosław Gromadziński - były dowódca wielonarodowego Eurokorpusu (odwołany przez Kosiniaka – Kamysza... bo nie “zdezerterował” jak ten powyżej)
- Ppłk Maciej Korowaj - Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Instytucie Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego
I co? Niezła lista? Czy już wiecie dlaczego piątkowe wydarzenie jest przez “maślarzy” lekceważąco nazywane “grillem Morawieckiego”? A domyślacie się dlaczego nagle co niektórym tak się zaczęło spieszyć aby wypchnąć Morawieckiego i członków jego stowarzyszenia z PiS przed nadchodzącym piątkiem? Po pierwsze dlatego, że ta impreza może pokazać jak to się powinno robić - nie pierdyliard tematów i paneli z których nic nie wynika (jak to spartolił PiS) tylko konkretnie: same ważne tematy, same wybitne postacie (no, może z wyjątkiem Andrzejczaka - tego bym nie zaprosił). A po drugie dlatego, że gdyby Mateusz Morawiecki wciągnął do stałej współpracy choćby cztery pierwsze osoby z tej listy, to byłoby to trzęsienie ziemi na scenie politycznej – blok w którym osoby o poglądach od prawa do lewa jednoczą się ze wspólnym celem: przywrócić Polskę na drogę rozwoju, z której zepchnął ją Donald Tusk.
W tej sytuacji mogą być dwie możliwe wersje motywacji działań Jarosława Kaczyńskiego: albo jest on geniuszem i mężem stanu, dlatego widząc, że PiS by tylko Morawieckiemu przeszkadzał postanowił zaaranżować ten “rozwód” tak aby piątkowa impreza była imprezą założycielską nowego ugrupowania, albo jest idiotą i egoistą, który próbuje w ten sposób odwrócić uwagę od tej imprezy. Chciałbym, aby prawdziwa była wersja pierwsza, choć obawiam się, że może być prawdziwa ta druga.
Ale nie tylko Jarosław Kaczyński przestraszył się piątkowej imprezy. W Internecie, a zwłaszcza w mediach społecznościowych wyskakuje mrowie memów wypominających Morawieckiemu tzw. “aferę RARS” itp... Kto je tworzy? Kto je propaguje? Czyżby wyznawcy Donalda Tuska także dostrzegli nadciągające trzęsienie ziemi, które może koalicji rządzącej odebrać wielu wyborców zniesmaczonych “Trzecią Drogą”? A może to sami “pisowcy” nagle sięgnęli po materiały “platformersów”? Był już podobny precedens, tylko z innymi partiami w rolach głównych. Przed 2019 rokiem, kiedy rząd PiS odnosił największe sukcesy, zazdroszcząca mu Konfederacja wypuściła paszkwile zaczynające się od słów “Nie chcę 500+ ani 300+ bo przez nie wszystko drożeje w przerażającym tempie...” I paszkwile te z niedbale zamazanym logo Konfederacji zaczęły pojawiać się na profilach rozmaitych członków PO, kandydatów tego ugrupowania na róźne stanowiska i na profilach członków ich rodzin (wiem, bo znam kilku takich delikwentów). Więc można przypuszczać, że Morawiecki w najbliższych dniach ma szanse stać się “wrogiem publicznym” nie tylko “maślarzy” i “ziobrystów”, ale i tuskistów, lewaków i konfederatów. Biorąc pod uwagę jak się skończyły tamte paszkwile cichej koalicji Konfederacji i Platformy (wtedy to PiS wygrał wybory w 2019 roku z przewagą umożliwiającą samodzielne rządzenie) mam nadzieję, że taki atak będzie stanowił znakomity prognostyk dla powstającego ugrupowania. Wprawdzie znając realia nie wierzę w sukces na skalę tego osiągniętego przez PiS w 2019 roku, ale w jakiś sukces Morawieckiego wierzę. Oby mu tylko nie odbiło, jak później Kaczyńskiemu, gdy rok po wyborach serią arcygłupich decyzji (typu “piątka dla zwierząt” - pisałem o tym w jednym z poprzednich artykulów) praktyczne przegrał on wszystko na trzy lata przed wyborami.
https://www.fakt.pl/polityka/kryzys-w-pis-robert-winnicki-ma-prognoze-bedzie-bolalo/s8xc3eq


Komentarze
Pokaż komentarze (12)