Tędy i owędy
Nie siędzę okrakiem na barykadzie!
73 obserwujących
2045 notek
2723k odsłony
667 odsłon

Kurczak wczesnoletni

Wykop Skomentuj14

Wspominałam już kilkakrotnie, że rodzice - oboje - gotowali rewelacyjnie, choć specjalizowali się w innych daniach, a te mięsne były zastrzeżone dla ojca. Jako syn przedwojennego masarza potrafił on robić prawdziwe cuda: galantynę z wyluzowanego drobiu, prawdziwą kiełbasę (a dla odmiany - kiszkę ziemniaczaną) czy pieczyste, o jakich inni mogli pomarzyć. Oczywiście, TAMTO gotowanie było całkowicie sezonowe, i tak, jak nikt nie robił gołąbków czy bigosu latem, tak na początku kanikuły przygotowywało się potrawy z młodych kurczaków. Oczywiście tych prawdziwych - z "własnej uprawy" albo kupionych u sąsiada czy na bazarku: podkreślam to, ponieważ przemysłowa hodowla kurczaków to nie jest bynajmniej wymysł III RP - takie farmy drobiu powstawały za Gierka; brojlery z nich były okropne, a jajka śmierdziały mączką rybną). I mam na myśli PRAWDZIWE kurczaki, czyli takie jeszcze nie całkiem dojrzałe - taka kurza cielęcina:) Takich ptaków nie parzyło się wrzącą wodą przed skubaniem, bo skóra by się rozpuściła.

No więc oczyszczonego kurczaka (zabitego dzień wcześniej i schłodzonego w lodówce - to też ważny zabieg; zauważyłam, że sposo osób obecnie uważa, że mięso im świeższe, tym lepsze, a to wcale nie jest tak) wkładało się do prodiża, soliło i pieprzyło, a wokół niego rozkładało się to, co w maju i czerwcu wyrosło w ogródku albo co można było kupić: młodziutkie marchewki, pietruszki, selery korzeniowe, główkę dopiero zakwitłego kalafiora lub małą główkę kapusty pokrojoną na ćwiartki, małe cebulki, strąki młodego bobu i fasolki szparagowej, strączki pierwszego groszku ... w maju zazwyczaj jeszcze były szparagi, za to w czerwcu zawsze dało radę uzbierać w lesie choćby garść grzybów, najczęściej kurek, choć inne też się trafiały. Po prostu to, co było pod ręką, a było zawsze świeżo zebrane, dosłownie parę minut przed pieczeniem.No i młode ziemniaki, które się "podbierało" z zagonu bez niszczenia całego krzaka, z boku - a na pewno wszyscy wiedzą, że ziemniaki się okopuje, więc rosną w takich dość wysokich pryzmach).

To wszystko było solone, pieprzone i piekło się do czasu, aż kuraczak (pamiętamy - młody, więc to nie trwało długo) był gotów.

Można powiedzieć - potrawa jednogarnkowa, bo jako dodatek służyła zazwyczaj zielona sałata w śmietanowym sosie słodko-kwaśnym: też, oczywiście, z własnego ogródka!

Tak pieczony kurczak to była prawdziwa poezja smaku i aromatu, bo te wszystkie warzywa duszące się w soku z kurczaka pachniały i smakowały tak, że aż trudno to opowiedzieć!

Potem, gdy warzywa i drób robiły się starsze, przychodziła pora na inne potrawy, więc urok tego kuraka polegał również na tym, że sezon trwał tak krótko.

A na marginesie - dziś na obiad przygotuję dudy. Nie te muzyczne, tylko mięsne. Polecam wszystkim - prawdziwe delicje. Wiem, że są tacy, którzy nie cierpią, ale naprawdę warto się przemóc, aby delektować się czymś dobrym.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości