Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
83 obserwujących
2219 notek
2915k odsłon
  1429   8

Nie bądźcie jak Stuhr!

"Nie szczepimy się, nienawidzimy czarnych, Żydów, pedałów, nie chcemy pomagać innym, gardzimy nauką, sztuką i prawem. Mamy w du*** trójpodział władzy i wolne media. Po prostu nic, ale nic to nas nie obchodzi” (aktor, Maciej Stuhr)

Należę do tego pokolenia, które "Seksmisję" oglądało w kinach. Bardzo dobra komedia, oglądana do dziś, niewiele straciła na urodzie. Nie jest to film tej klasy co "Vabank" czy "Miś", ale właśnie przez to dociera do wszystkich odbiorców. Widowisko lekkie, łatwe i przyjemne, skierowane do mniej wymagającego widza, a aktorzy naprawdę dawali radę. Główni bohaterzy, jak to w komedii (proszę pomyśleć o Flipie i Flapie!) zostali dobrani na zasadzie kontrastu. Piękny, postawny, szlachetny z urody i zachowania Albert (w tej roli Olgierd Łukaszewicz) - inteligent do szpiku kości, włącznie z pewną nieporadnością wyniakającą z tej inteligenckości; no bo przecież NIE WYPADA - oraz prostacki, cwaniacki, przysadzisty Maks o świńskich oczkach, grany przez Jerzego Stuhra, to własne przeciwieństwa, a to zawsze się podoba.

Ten rys pospolitości, plebejskości, odrażającej powierzchowności, nieodzownie złączonej z brzydotą (choć Jerzy Stuhr właściwie nie jest brzydki, tylko taki ... ludyczny, niczym parobek Kuba z "Chłopów) jeszcze bardziej uderza w "Wodzireju". Filmie, którego nie lubię, ponieważ ZBYT DOBRZE oddaje charakter PRL. Stuhr w tym filmie nie grał - on po prostu był sobą: drobnym cwaniaczkiem, karierowiczem robiącym tę swoją nikłą karierę za wszelką cenę. Stuhr taki jest: i niech mi nikt nie wmawia, że to dobry aktor. On jest po prostu urodzony, z tą swoją odrażającą powierzchownością, zachowaniami pokątnego ekshibicjonisty, z tym emploi obleśnego małomiasteczkowego podrywacza nieletnich dziewczynek, no więc jest wręcz stworzony do ról, do których miał szczęście.

Zawsze wiedziałam, że takie kaprawe oczka i takie grubo ciosane rysy twarzy (z ustami na czele - przecież to widać od razu, jaki to świntuch) mogą należeć wyłącznie do człowieka o bardzo brzydkich charakterze. Manifest młodego Stuhra przyjęłam więc zupełnie bez zdziwienia. Domyślałam się, że w tej rodzinie siedzi coś bardzo brzydkiego, wręcz fizycznie odstraszającego, słowem: ostrzegawczego. No więc, jak przyznał młody Stuhr, oni nienawidzą ludzi. Mają szczęście, że Polacy są tacy wyrozumiali i tolerancyjni - w innych krajach po takich słowach pewnie Stuhrowie musieliby emigrować!

A tak na marginesie: młody Stuhr z całą pewnością pochodzi z legalnego łoża. Skóra zdarta z ojca!

Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura