Zaskakująco wiele osób sądzi, że fasolka po bretońsku to jakiś PRL-owski wymysł; bieda-przepis z czasów kryzysowych. Nic bardziej mylnego: pomysł na fasolę w pomidorowym sosie wywodzi się, owszem, z czasów bardzo głębokiej biedy, ale ma już ponad 100 lat. Pierwsza receptura znalazła się w książce "Kuchnia garnizonowa oraz wskazówki dotyczące racjonalnego odżywiania wojska", wydanej w Paryżu w roku 1918 i przywiezionej przez Błękitną Armię generała Hallera do Polski, która po 123 latach właśnie odzyskała niepodległość, a po zaborcach i wojnie światowej odziedziczyła nieprawdopodobną biedę. Serca Polaków (a zwłaszcza Polek ...) podbijali nie tylko wojskowi w przecudnej urody mundurach, ale i zawartość wojskowych kotłów, którą armia ponoć często i chętnie się dzieliła z miejscowymi. Oryginalna receptura nie zawierała mięsa i bazowała na produktach typowych dla Bretanii; pomysłowi Polacy, mierzący się z surowymi zimami, zaczęli z czasem do fasoli dodawać boczek czy kiełbasę (oczywiście trochę potrwało, zanim zbiedniałe państwo odkuło się na tyle, aby było to możliwe).
Poniżej podaję link do książki, całkowicie legalny, bo pochodzący z polona.pl - najwięszego w Polsce zasobu cyfrowego. Wystarczy przeliczyć proporcje z setek kilogramów na kilkadziesiąt deko, dorzucić wędzony boczek i ... już. No dobrze - nie każdy musi lubić i umieć rachować na tak wysokim poziomie, więc podaję również link do przepisu Jana Kuronia. Przecież to syn Macieja, który NAPRAWDĘ umiał dobrze gotować, więc proszę się częstować!
https://polona.pl/item-view/5550b928-3486-4b9c-b1f0-02af20c03adb?page=0
https://www.kuron.com/recipe/fasolka-po-bretonsku-przepis-rodzinny/


Komentarze
Pokaż komentarze (6)