Kiedyś w wywiadzie Cham z Biłgoraja powiedział, w swoim zwykłym, knajacko-mafijnym żargonie, że polityk, który chce odnieść sukces, musi mieć na twarzy "krew i spermę". Zapamiętałam to, bo przemówiło to do mojej wyobraźni. Cudny obraz, tych posiedzeń rządu pana premiera Tuska, z których jeden minister wychodzi zbryzgany tymi płynami ustrojowymi ...
Przypomniałam to sobie w kontekście sukcesu wyborczego Pana Komorowskiego. Wyobrażam sobie, ile hektolitrów spermy Pana Premiera spłynęło po twarzy przyszłego Prezydenta.
I ciekawi mnie jeszcze, czy przyszła Pierwsza Dama nie jest zazdrosna?


Komentarze
Pokaż komentarze (23)