To bardzo proste.
Gdyby katastrofa smoleńska zdarzyła się "samoistnie", to:
- strona polska musiałaby powziąć podejrzenie zamachu - chyba nikomu nie trzeba tego tłumaczyć? Nie wiem, jakie są procedury na taki wypadek, ale na pewno wykluczone jest pojednanie z podejrzanym. No, i dopóki nie znaleziono wszystkich ciał, nie ma pewności, czy ktoś przeżył, ale w traumie opuścił miejsce katastrofy. Przejęcie władzy po Prezydencie możliwe jest dopiero po znalezieniu jego ciała. Zamach można wykluczyć dopiero po bardzo starannym zbadaniu wraku samolotu, miejsca katastrofy, czarnych skrzynek, wykonaniu wszystkich sekcji zwłok ...
Wniosek: Polacy NIE mogli wykluczyć zamachu, więc wszelkie działania polskich władz dziesiątego kwietnia i później są ZDUMIEWAJĄCE.
- Rosjanie podejrzewaliby, m.in. stronę polską o zamach, natomiast sami mieliby ręce i sumienia czyste. Aby wykazać swoje dobre intencje, dążyliby do umiędzynarodowienia śledztwa - raz w życiu mogliby pokazać, jak nieskalane są ich postępki.
Wniosek: również w tym przypadku logika wskazuję, że to NIE była katastrofa naturalna.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)