Miejsce dramatu: gabinet lekarski
Osoby dramatu: Brzydka Brunetka
Lekarz
Do gabinetu lekarza wchodzi Brzydka Brunetka (BB)
Lekarz: Dzień dobry. Co panią sprowadza?
BB: Panie doktorze, właśnie się dowiedziałam, że mój ojciec chorował na raka kości, więc jestem w 98% zagrożona tą samą chorobą. W związku z tym chciałabym amputować ręce i nogi.
Lekarz (notuje, mamrocząc): ... ręce i nogi, dobrze. Akurat mamy komplet na składzie. (Głośno): I to już wszystko, co pani dolega?
BB: Nie. Panie doktorze, mój ojciec chorował na raka wątroby - jestem więc w 78% zagrożona i chciałabym mieć przeszczep.
Lekarz (notuje, kiwa głową): Dobrze, załatwione. Widzę, że akrat kilka nam zbywa. To już wszystko?
BB: Niestety, nie. Ciotka przyjaciółki męża mojej siostry przeszła dwa zawały, więc jestem w 68% zagrożona i chciałabym mieć przeszczepione ...
Lekarz kiwa głową i zaczyna notować, ale ...
... BB pospiesznie kończy: chciałabym mieć przeszczepione serce świni. Bo słyszałam, że tylko 0,2% świn przechodzi zawał.
Lekarz kiwa i zgadza się potulnie: Dobrze, przeszczepimy pani serce świni. Klient nasz pan.
BB: No, i jeszcze nerki. Kuzyn babci ze strony ojca miał kumpla, kóry miał straszne problemy z nerkami, więc wyliczyłam sobie, że moje zagrożenie wynosi 55,7%.
Lekarz. Jasne, jasne.
BB: A przy okazji chciałabym, aby mi przeszczepiono twarz, bo sam pan widzi ...
Lekarz ochoczo i zgodnie: Oj tak, oj tak. Coś z tym trzeba zrobić, konecznie.
BB. Wolałabym też jasne włosy, niż te tutaj ...
Lekarz: Ah, taki drobiazg ... To już będzie gratis.
BB: Acha, i jeszcze jedno, choć to w sumie najważniejsze: strasznie się boję raka mózgu, a dziedzicznie jestem tym obciążona w 98,4%.
Lekarz, zamyślony, ssie długopis: No, to będzie trudne. Widzi pani, od dawna cierpimy na deficyt mózgów - od czasu aresztowania doktora G. praktycznie nikt nie chce nam oddawać sprawnych, a uszkodzone, to sama pani rozumie ...
BB: Panie doktorze, pan mnie nie zrozumiał! Ja nie chcę ludzkiego mózgu - prawie każdy jest zagrożony rakiem! Ja chcę mieć przeszczepiony móz wróbla - sprawdziłam dokładnie i mam prawie stuprocentową pewność, że żaden wróbel nie zmarł na raka mózgu!
Lekarz, uspokojony: A, jak tak, to da się to zorganizować.
Następnego dnia:
Do gabinetu lekarza wchodzi Piękna Blondynka (ŁB).
Lekarz: I jak tam? Jest pani zadowolona z operacji?
ŁB: Ależ tak, panie doktorze! Wręcz zachwycona!
Lekarz, zakłopotany: Proszę mi tylko przypomnieć, jak pani się nazywa, żebym mógł wystawić rachunek ...
ŁB, uśmiechając się uroczo (świadoma, że piękny uśmiech frunie najdalej) odpowieziała ujmująco:
- Maia41;-D



Komentarze
Pokaż komentarze (6)